Przegryw to coś znacznie więcej niż samotność i zerowy kontakt z kobietami. Oczywistym jest, że prawdziwy przegryw ma cechy które prowadzą do wcześniej wymienionych cech ale to dopiero początek. Do słabego wyglądu dorzućmy brak umiejętności społecznych, zaburzenia lękowe i osobowość unikającą. Wszystko to prowadzi do nieporadności życiowej powszechnie wyśmiewanej, niskiej samooceny i izolacji od ludzi. Życie polega na rozwiązywaniu problemów, stąd inteligencja jest bardzo cennym darem, którego przegryw (jak sama nazwa wskazuje) za dużo nie dostanie. Lęki w połączeniu z przeciętną inteligencją robią z mózgu papkę, więc przegryw nie dotrzyma tempa w nauce Oskarkom kolegom z roku na studiach, stąd najpewniej uczelnia całkiem go przerośnie. Zacznie się łapanie zaległości, spirala lęków nakręci się jeszcze bardziej i taki przegryw odpadnie często jeszcze przed sesją, bo na lepszych uczelniach nie da się nawet poprawić kolokwium. Następnie zostanie mu więc opcja kołchoz. Tam jednak również sobie nie poradzi, bo zniszczą go ludzie. Lękliwy człowiek o cechach autystycznych zostanie bardzo szybko zweryfikowany przez Sebków. Przegryw odizoluje się więc od ludzi i mimo wielu prób walki z przypadłością i tak będzie wracał w to samo miejsce. Jeśli nie ma ustawionych rodziców, czeka go ogromna bieda i być może wyrzucenie z domu (przypomina się Debil Leśny (*)). Jeśli jest ustawiony, to i tak będzie pośmiewiskiem rodziny, tym złym, którego będą wytykać palcami i mieć za zero. Widywałem kiedyś kłótnie na tagu, gdzie pracujący ludzie zazdrościli komuś #neet. Trzeba jednak pamiętać, że NEET w opisanej sytuacji jest tragedią która całkowicie ryje psychikę i pozbawia człowieku godności i szacunku - może gdyby rodzice zaakceptowali syna przegrywa to faktycznie byłoby fajnie, w rzeczywistości jednak jak często się to zdarza...? Wyobraźcie teraz sobie mieć tyle siły i determinacji żeby przejść przez cały okres edukacji (włącznie z wyższą) ze świetnymi wynikami, dostać super pracę i wyzywać kogoś od oskarków bo siedzi z myślami magicznymi pod kloszem rodziny która go nienawidzi xD No Oski w chuj. Jeśli ktoś jest w stanie wyjść z biedy i dojść do super pozycji to jest to ogromny dar, jest to zdecydowanie lepsze od urodzenia się bogatym debilem (bo taki najpewniej to wszystko przejebie po śmierci rodziców), chociaż wiadomo że można urodzić się bogatym i wystarczająco inteligentnym no i to jest zdecydowanie najlepsza opcja.Kiedyś sam udzielałem się na tagu ale po 2 nieudanych próbach na studiach (które ujebałem przez zajebiście mocne lęki) w końcu po wielu przelanych łzach i bólu udało się wyjść na prostą i właśnie to skłoniło mnie do tego, że nie należę już do tego miejsca - opiszę dalej o co chodzi.Jeśli ktoś jest w stanie napisać bardzo wysoko matury żeby dostać się np. na taką infę na top uczelni czy inną medycynę to przecież musi napisać tą maturę lepiej niż 99% innych kandydatów, czy to oznacza PRZEGRANIE? No ale to tylko głupia matura więc idźmy dalej. Wyprowadzka od starych, bycie skazanym na samodzielne załatwianie spraw (które co najgorsze dla przegrywa wymagają kontaktu ze społeczeństwem) i do tego zajebiście trudna uczelnia - człowiek jest po tym wszystkim tak bardzo wykończony. Na studiach trzymają się ludzie , którzy poza ponad przeciętną inteligencją są wytrwali i zawzięci, łatwo się wywalić i wylecieć albo złapać warunek - czy to ma być PRZEGRYWANIE? Na ostatnich latach bądź jak ktoś jest jednym z gorszych to dopiero po studiach wejdzie do tego praca. Praca oczywiście taka gdzie odrzuca się CV w masowych ilościach i zarobki są atrakcyjne, a w dodatku pracuje się umysłowo mając na sobie sporą dawkę stresu. "Przegryw" poza wcześniejszymi osiągnięciami przebił się teraz przez 1999 innych CV i w dodatku jest w stanie godzić to ze swoimi studiami, ależ to muszą być chujowe i przegrane geny, prawda? Ostatecznie kończy zarabiając 20k miesięcznie dzięki czemu już po 5 latach takich zarobków (a wiadomo że popracuje trochę dłużej...) jest w stanie zarobić na swoją emeryturę poprzez tak prostą rzecz jak zakup kilku mieszkań na wynajem. Następnie ma już przed sobą mokry sen przegrywa - czyli wieczny spokój. Taka osoba jednak zamiast nastawiać się na bardzo skromne życie polegające na przeglądaniu Internetu i ogrywaniu pirackich gierek oczywiście dalej będzie się bogacić, bo ma normalną psychikę i nie poprzestanie na osiągnięciu warunków do wegetacji.Jak wygląda to w porównaniu z kimś kto rzeczywiście przegrał życie? Nasz "przegryw" pokonywał w kluczowych momentach (egzaminy, rekrutacje itp.) 99% swoich przeciwników. Prawdziwy przegryw był jednak zawsze odpadem i doświadczał tylko coraz większego bólu psychicznego, a więc i obrażeń. Z "przegrywa" śmieją się przy stole wigilijnym bo nie ma dziewczyny, a prawdziwy przegryw jest uznawany za inwalidę umysłową - taka tam drobna różnica.Ostatni już aspekt to kwestie porównywania. Ludzie z natury nie doceniają swojego życia, tak było oczywiście od zawsze. Ktoś ustawiony życiowo nigdy nie ruchający będzie stąd upatrywał w posiadaniu partnerki absolutne źródło szczęścia, jednak nie spojrzy na wszystko co już osiągnął. Prawdziwy przegryw marzy jednak o zwykłej wegetacji w spokoju, a życie ciągnie go nieustannie w celu odtworzenia sceny z życia słynnego rapera magika. Niewidomy marzy o wzroku, a ludzie z normalnym wzrokiem ani przez sekundę nie zastanowią się jak dobrze widzieć na własne oczy, będą oni zajęci pogonią za celami życiowymi. Ewolucja stworzyła mechanizm "gonienia za serem". Człowiek nigdy nie będzie zaspokojony bo inaczej osiadłby na dupie i przestał się rozwijać - zamiast tego mamy Elonów Musków planujących podbój Marsa.Sam #blackpill to w zasadzie tylko początek determinizmu, wszystko bowiem zależne jest całkowicie od genów i otoczenia. Ktoś z chujowymi genami i patologiczną rodziną nigdy od tego piętna się nie uwolni. Gadanie takiej osobie, że może zarobić miliony jeśli tylko zechce to taki odpowiednik bluepillowcow mówiących facetowi ze wzrostem 160 cm i mordą jak kupa gnoju, że jak będzie miły to znajdzie dziewczynę. W rzeczywistości myśli tworzą się niezależnie od nas, kto próbował medytacji sam wie jak sprawa wygląda. Jeden patrzy na zadanie z matmy 2 tygodnie i nic nie widzi, inny dostrzeże zależność już po parunastu sekundach.Co oferuje naszemu przegrywowi medycyna? Terapia na której prawdziwe przegrywy jak @qew12 zostaną obwinione za swój los "bo się nie starają" lub leki SSRI mające taką samą skuteczność jak placebo. Nie ma tu niestety żadnych przełomów, ta gałąź medycyny jest 100 lat za murzynami.Jeśli więc pracującego studenta przegrywa zaboli to, że jakiś @Serendipity__ ponarzeka na tagu, że nie wie gdzie pójść z dziewczyną, to czym niby różni się to od tego, gdy prawdziwy przegryw widzi narzekającego na tagu młodego programistę który daje sobie radę ze wszystkim w życiu, a za 2 lata będzie zarabiał 15k? Sprowadzanie życia do ruchania w kontekście ludzi mających zdecydowanie większe problemy w życiu (którzy oczywiście jako konsekwencja ich genów również nigdy w życiu za rękę nie złapią) w zasadzie brzmi jak żart, dla takich ludzi powinien być po prostu #blackpill żeby nie umniejszać ludziom zdecydowanie mocniej dotkniętych przez #spierdolenie.Zauważyłem, że problem ten poruszył też w swoich wpisach @DoudouPetit i rzeczywiście trafił w sedno np. tutaj:
Wyścig szczurów, większość #!$%@?, przegryw leży, inni zazdroszczą, bo jak to tak nie #!$%@?ć, a on leży bo nie ma siły i możliwości, a oni jak to, skoro my możemy to każdy może, więc kopią draniaNa tagu każdy zeznajomiony jest z blackpillem więc powinno być łatwo dostrzec analogię: człowiek sukcesu (chad) obwinia za swoje porażki (brak kobiety) przegrywa "nieroba" (karła 160 cm z dupą zamiast twarzy).Kolejny wpis:
same normickie problemy typu relacje damsko-męskie, zakola i.in. pierdoły, prawdziwe przegrywy to chyba magik wleciał, coraz rzadziej widywani.Tak jak na tagu często problemy ludzi którzy chociaż raz byli w związku są całkowicie nieistotne, tak z perspektywy kogoś ze zniszczoną psychą i chujowym życiem które jest na granicy magika, kompletnie nieistotne będą blackpillowe problemy.Ja osobiście rozumiejąc, że życie to wspomniane wcześniej "gonienie za serem" nie umniejszam nikomu problemów, jednak rzeczywiście istnieje przepaść między problemami ś.p. Debila Leśnego, a kogoś kto po prostu nie rucha czy jest samotny. To właśnie ze względu na tą przepaść opuściłem tag. Miło było wrócić i poczytać przez pewien okres to sentymentalne miejsce, ten tekst niech będzie moim ostatecznym pożegnaniem.#przegryw

