tl; dr - analiza zjawiska ghostingu w przyjaźni, czyli nagłego zerwania relacji z kimś bez żadnego ostrzeżenia. Zwrócenie uwagi na pomijane aspekty wraz z zagrożeniami i morałem. Być moze zapoznanie się z tym wpisem uratuje niektórych przed krzywdą. Info do osób oznaczonych, na dole wiadomości wyjaśnienie. Myślę, że nie ma niczego gorszego niż #ghosting jeśli chodzi o relacje międzyludzkie może z wyjątkiem zdrady. Ze zdziwieniem czytam na mirko jak niektórzy wręcz się chwalą, że to robią, że to przecież normalne, że niektóre znajomości wydają się być mało ciekawe i trzeba je wygasić. Albo, że mamy prawo odpisywać kiedy chcemy, że nie mamy obowiązku się z kimś kolegować, a ten ktoś wymagać kontaktu. Odnoszę wrażenie, że ludzie nie wiedzą czym te zjawisko tak naprawdę jest. Bo to że randomowa dziewczyna na Tinderze po kilku wiadomościach przestaje odpisywać, albo jakiś kolega z podstawówki sprzed 100 lat prosi nas o przysługę a my olejemy (a pisze do nas raz do roku), albo jakaś nowa koleżanka z imprezy nie chce z nami iść na kolejną to nie jest ghosting. Ghostingiem trudno też nazwać jak ktoś nas zarzuca spamowymi wiadomościami, memami, linkami, a my w pewnym momencie przestajemy reagować, czy to że nie chcemy wzmacniać relacji z jakimś dalszym znajomym, który nam oferuje ciągle różne rzeczy, zaprasza itp.Natomiast jeśli "przyjaźnicie" się od kilku lat, wspieracie, jesteście ze sobą na dobre i na złe, a jedna osoba nagle znika... to pojawiają się pytania. Na początku, że może ta osoba jest zajęta i zapracowana i zaraz się odezwie. Potem, że może coś się stało w jej życiu, ale chwilę potem sobie przypominacie, że jednak znacie się na tyle długo, że by Ci powiedziała. Potem, że może jakimś cudem przegapiła wiadomość, czy błąd komunikatora (to się nie zdarza w dzisiejszych czasach, ale zakładamy wciąż dobre intencje). W końcu widzimy jak wrzuca posty, zdjęcia. Próbujemy innymi narzędziami dotrzeć do osoby - cisza. Może czymś ją uraziliśmy, może coś źle powiedzieliśmy? Analizujemy ostatnie rozmowy i przecież wszystko było w porządku. Czy tutaj trzeba dodawać coś więcej?Osoby ghostujące zapytane po latach odpowiadają "ta osoba już i tak trochę mnie nudziła, a przecież nie powiemy jej tego, wiemy o sobie wszystko i znamy się od piaskownicy, głupio tak", "inny przyjaciel stał się dla mnie tym głównym, nie mogłem angażować się w dwie takie przyjaźnie", "skoro nie chciałem kontaktu to mam powody i druga osoba powinna uszanować". Jeszcze inni mówią "jeśli osoba nic nie wnosiła do życia, to nie ma co na siłę tego ciągnąć, szanujmy swój czas i czym szybciej to się skończy tym lepiej".Innymi słowy totalnie instrumentalne traktowanie osoby, która nam zaufała, która się o nas troszczyła. Wyrzucenie do kosza jak śmiecia. Jasne, nie każda przyjaźń przetrwa lata, ale też nie każda musi. To normalne, że wraz z upływem czasu czasami coraz rzadziej się spotykamy z niektórymi, coraz mniej mamy tematów do rozmów i te relacje same się wygaszają obustronnie. Czasem jak z kimś rozmawiamy, to czujemy, że ta osoba nie angażuje się tak bardzo, odpowiada zdawkowo i chłodno, też jest to jakiś komunikat. No ale jeśli jednego dnia wielka przyjaźń, a drugiego osoba udaje, że nas nie zna i usuwa ze swojego życia bez jakiegoś racjonalnego powodu, który uzasadni tak radykalną formę zakończenia relacji (zarezerwowaną dla największych przewinień)... no sorry. Pamiętajmy, że po drugiej stronie zawsze jest osoba, która na nas czeka, która zaangażowała się w relację. Decyzje o ghostingu raczej nie powstają z dnia na dzień, więc jeśli ktoś nas zwodzi i udaje najbliższą osobę (bo na ostatnim etapie to już musi być udawanie), a potem w taki sposób wykorzystuje, no to dużo to mówi o tej osobie. Tak, nie mamy obowiązku komuś odpisywać, nie mamy obowiązku z kimś się kolegować, ale wydaje mi się, że chociażby z szacunku do tej osoby warto wyjaśnić chociaż w podstawowy sposób jak sprawa wygląda. Takie chowanie głowy w piach, unikanie odpowiedzialności jest bardzo dziecinne, ale też niehonorowe. Bardzo egoistyczne, ale też raniące. Często trauma pozostaje na długo. W którejś z nowej relacji ktoś nie odpisuje przez dwa dni bez złych intencji i w głowie od razu panika "czy on też mnie odrzuci?". Jasne, można powiedzieć, że to problem tej osoby, że sobie nie poradziła z tym, ale też nie wiem po co komuś fundować coś takiego. Ta osoba przecież nie jest niczemu winna, po prostu trafiła na niewłaściwą osobę. Czemu to piszę? Być może ktoś kto to przeczyta zastanowi się kilka razy zanim zrobi coś krzywdzącego, co komuś zrujnuje miesiące. Pomyślcie jak Wy byście się poczuli w takiej sytuacji. Przekaz jest prosty, traktujcie innych tak jak sami byście chcieli być traktowani.Osoby ghostujące często się usprawiedliwają "gdybym powiedział przyjacielowi, że nie chce utrzymywać z nim kontaktu, to by się awanturował, próbował zmienić decyzję, by go to bardziej skrzywdziło". Powiem tak - XD. Prawda jest taka, że zazwyczaj nawet jakbyście wygarnęli swojemu przyjacielowi w mocnych słowach co z nim nie tak, to by to było mniej bolesne (jeśli zarzuty z czapy, to by chociaż wiedzieli, że i tak ta relacja nie miała przyszłości). Tacy wielcy kozacy w argumentowaniu swojej decyzji, a jak gdzieś przypadkowo spotykają się na mieście, czy w sklepie "z ofiarą", to nawet w oczy nie mają odwagi spojrzeć XDNa sam koniec lista podziękowań. Nie obraźcie się Mirki i Mirabelki, że Was oznaczam, ale po prostu jakiś trafiłem stary wpis o tym zjawisku na wykopie i widziałem, że się zaangażowaliście w dyskusje. Macie różne poglądy, jedni popierają, inni są przeciwni, ale dzięki temu, że poznałem Wasze punkty widzenia przygotowałem ten wpis jakoś zbiorczo odpowiadając na wszystko. @krzywy_odcinek @bregath @Panczenisci @a-lexis @slums @programista15cm @Ziomal4321 @guilmonn @Chlop_Sielski @Kargaroth @DrDevil @Shatter @Opryskus69 @spidero @Krole#przyjazn #relacje #niebieskiepaski #rozowepaski #przyjazn #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #gownowpis #przemyslenia #rozkminy

