Od kilku lat praktycznie nie uprawiany #seks. Finalna diagnoza to depresja różowej o czym zaraz. Zająłem się w tym czasie karierą, jednak ciągle chciałem zrozumieć co się stało, teraz mi to po prostu bardzo przeszkadza przy wysokim libido. Wcześniej rzuciłem się w wir pracy. Na początku związku, przy motylkach na końcówce liceum i 1 roku studiów (mamy po 26 lat) było dosyć normalnie, ja z reguły inicjowalem, jestem jej 1 partnerem seksualnym. W tym czasie dużo się uczyłem, próbowałem podejmować temat lecz mało skutecznie. Teraz jestem w niezłej kropce i trochę w szoku, bo finalnie skończyliśmy z diagnozą: depresja różowej. Brak przepracowanych swoich problemów życiowych, wyniesionych z domu rodzinnego i tak dalej. Lekarz od razu przepisał leki, uruchomiona została psychoterapia. Do czego zachęcalem i tylko widmo rozstania w końcu skłoniło różową do jakichś kroków (no i to też kluczowe punkty w tej historii):- dbam o siebie dużo lepiej, mam nienaganną sportową sylwetkę (i to mnie zastanawiało, że większość koleżanek zawsze komplementowalo mój wygląd np. Na wspólnych wakacjach) - moja pozycja jest dużo lepsza, ułożone życie, bardzo dobra praca, dodatkowe dorywcze projekty- brak bolca na boku, wyglądało mi to na jakiś aseksualizm, czułość w obie strony była zawsze ok- w końcu wykonane testy hormonów, brak większych problemów, obserwacja tarczycy bez podawania na nią leków- seksuolog, który stwierdził, że trzeba się uporać ze swoimi problemami, bo stan jest już dosyć zaawansowany, żeby pracować nad tym dalej. Zaburzenia depresyjno-lękowe u innego specjalisty No i teraz pytanie czy ktoś był w podobnym miejscu? Terapia trwa już kilkanaście tygodni, poprawa nastroju i jakaś różnica jest, ale żadnej w temacie seksualności. Po takim czasie zdałem sobie sprawę, że i ja rozpalić ogień to też zwyczajnie mi aż po takim czasie to trochę aż obrzydlo, by odwalac całą robotę, bo wiem jak mogłoby to wyglądać w relacji z bardziej wyuzdana kobietą..Nie wiem czy się cokolwiek może zmienić, niby mamy teraz chyba źródło problemu. Nasza relacja jest naprawdę w porządku, po prostu najlepsi przyjaciele i można na sobie polegać, ale brak jest tego elementu,wiec trochę życie jak stare, dobre małżeństwo staruszków. Materiał na żonę oprócz tej ultra ważnej dla mnie kwestii patrząc na obecny świat, co też oczywiście nie ma co generalizowac, kwestia otoczenia i kobiet które poznajemy. Nie wyobrażam sobie przyszłego życia jeśli nie miałoby to się znacząco poprawić. Z drugiej strony to byłoby zostawienie osoby w chorobie, nawet po roku czy dwóch to byłoby dziwne.. Nie wiem co o tym myśleć #zwiazki #rozowepaski #depresja #niebieskiepaski #seks

