Nie rozumiem jak ludzie są w stanie przeżyć i nie zdechnąć z głodu/nudów w Polsce za minimalną... Mam 27 lat, mieszkam sam w mieście wojewódzkim i zarabiam około 10k netto na umowie o pracę. Czy dużo czy mało nie mi oceniać, ale wiem że do klasy średniej nie należę. Miesięczne wydatki:1) Klitka 45m2 w kredycie z rachunkami = 25002) Raty 0% na sprzęty typu telefon, telewizor, laptop itd = ~1000 3) Stałe opłaty typu abonament SIM, subskrypcje = 2004) Jedzenie i artykuły ze sklepu (ani najtańsze ani najdroższe, często z kuponów) = 15005) Wyjścia do knajp, pyszne, alkohol (zależnie od miesiąca)= ~3006) Wszystkie koszty związane ze zwierzakiem = 3007) Wszystko niestandardowe czyli wydatki na lekarzy, fryzjera, leki, ciuchy, ubezpieczenia, akcesoria/naprawy w domu itp = ~10008) Transport (autobusy, taxi) = 3009) Oszczędności = ~100010) Hobby i zainteresowania = 500W takim zestawieniu zostaje mi w miesiącu wolnych jedynie jakieś 1,5k, na jakiś tani samochód z salonu (wraz z utrzymaniem) już mnie nie stać, na wakacje szkoda mi pół roku odkładać i wychodzić na zero, na większe mieszkanie nawet nie mam co liczyć przy aktualnych cenach. Jedynie co mi pozostaje to odkładać na jakieś nieprzewidziane większe wydatki typu prywatnie zęby.Stać mnie na to, żeby siedzieć w domu i wegetować w swoich potężnych czterech ścianach, zero przyjemności z życia. A i pół kraju chce mi jeszcze dojebać większe podatki bo jestem obrzydliwym bogolem kurwa mac #pieniadze #finanse #gorzkiezale #przegryw #jakzyc

