Kiedy budowałem dom, nie usłyszałem ani słowa wsparcia, ani gratulacji ze strony mojej rodziny.Kilku kolegów pogratulowało mi, wujek napisał, że jest ze mnie dumny, przyjaciel, że cieszy się ze mną i pomoże, jak będzie potrzeba. To było bardzo miłe.Moja matka podśmiewała się, że 10 lat będę budował dom, kolejne 10 głodował, żeby go wyposażyć.Siostra ze szwagrem na siłę próbowali znaleźć wady - a to garaż w budynku, kto to będzie sprzątał, itd.Chałupka została postawiona i wyposażona w 2 lata, a ja sporo nadpłacam kredyt.Ostatnio niepotrzebnie rzuciłem, że miałem zmieniać samochód, ale stwierdziłem, że wstrzymam się i nadpłacę 60 000 zł kredytu.Moja matka zadzwoniła do mnie wieczorem tego dnia, że moja siostra też chciałaby mieć większe mieszkanie lub dom, rodzina powinna sobie pomagać i powinienem pomóc siostrze ze spłatą jej kredytu, a nie "myśleć tylko o sobie". Potem powiedziała, że rozmawiała z siostrą, i to ona chyba podsunęła jej ten wspaniały pomysł.Kurwa szczęka mi opadła, wybuchłem śmiechem. Nikt mi w życiu w niczym nie pomógł, było mi wręcz przykro, jak ze mnie drwili, i mam teraz jeszcze najpierw pomyśleć o nich, zanim wydam swoje pieniądze xDPopsucie relacji z rodziną incoming.#rodzina #logikaniebieskichpaskow #cotusieodpierdala

