Był sobie zwykły niedzielny poranek, grałem sobie na kompie, pełen chill i dzwoni do mnie kumpel z którym kiedyś się przyjaźniłem (razem w jednej ławce w szkole średniej i na studiach) z informacją, że się rozwodzi, a był w związku 10 lat i 5 lat w małżeństwie. Sam go zeswatałem ze swoją przyjaciółką z dzieciństwa. Dla ułatwienia dajmy na to, że kumpel to Adam, a przyjaciółka to Ewa. Rozstanie jest o tyle skomplikowane, że Adam go nie chcę i uważa, że to przesadny krok, a Ewa jest przekonana, że chcę się rozstać, bo ilość tych małych rzeczy, które ją irytowały przelała czarę goryczy. Między innymi Adam jest bardzo zazdrosnym człowiekiem i robił Ewie problemy o jakiekolwiek spotkania bez jego udziału, a o spotkaniach 1 na 1 z jakimś facetem to zapomnij. Przez to też zabraniał kontaktu Ewie ze mną. Trochę mnie to bolało, ale nie był jedyną ofiarą tej zazdrości, a mój kontakt z Adamem też przez lata osłabł. Od paru tygodni gadam dość sporo z obojgiem i dużo mnie to kosztuje emocjonalnie. Adam nie potrafi zrozumieć tej sytuacji, nie potrafi się z tym pogodzić, jest zraniony. Ewa natomiast mierzy się ze stanami depresyjnymi od dłuższego czasu, a dopiero niedawno podjęła decyzję o leczeniu. W sumie Adam ją tam wysłał jak mu powiedziała że powinni się rozwieść. Jednak do brzegu. Staram się żyć tak, żeby niczego nie żałować, ale jednej rzeczy żałuję. Że jak byłem młodszy i Ewa też, to nie spróbowaliśmy być razem - jeszcze zanim poznałem ją z Adamem. Ostatnio nasz kontakt się odnowił i potrafimy ze sobą rozmawiać bez końca, oboje się bardzo dobrze czujemy w swoim towarzystwie. Tylko czasem mam wątpliwości, czy to z mojej strony czysta przyjaźń, czy może jednak coś więcej. Sam jestem też rozbitym człowiekiem psychicznie, choć sporo już przepracowałem i mój proces terapeutyczny jest bliżej niż dalej do końca. Uważam, że Ewa to niezwykle inteligentna, ładna kobieta, a z pewnością z najfajniejszym charakterem - choć obecnie nieco pogubiona przez problemy depresyjne. Są we mnie dwa wilki. Jeden chciałby, żeby oni się zeszli, żeby Adam dalej był zazdrosny i żebym stracił kontakt z obojgiem - wtedy byłoby łatwiej. Drugi natomiast mówi, że zmarnowałem najlepszą szansę na udany związek jaką miałem i może warto spróbować jeszcze o nią za jakiś czas zawalczyć. Żaden z tych wilków nie wygra, po prostu nie mogę sprawić, żeby się zeszli, a swoją szansę straciłem.Po prostu musiałem się wygadać.#zwiazki #depresja #niebieskiepaski #rozowepaski

