Miesiąc temu dokonałam aborcji farmakologicznej w 11 tygodniu. Ciąża spadła na mnie z jasnego nieba, że tak powiem - przy badaniu cytologicznym i USG dopochwowym. Czułam się tak jak zawsze, okres też pojawiał się, może trochę bardziej skąpy, ale był. Dlatego do 11 tygodnia nie miałam pojęcia o ciąży. Z mężem nie chcemy mieć potomstwa, zabezpieczamy się.. dlatego bez wahania usunęłam ciążę (mąż jest umówiony na wazektomię). Dziś, po miesiącu jestem przekonana, że zrobiłabym to drugi raz, lecz wiem, że nigdy sobie tego nie wybaczę - usunięcia małego przyszłego człowieka ze krwi mojej i kochanego męża. Po prostu mam wyrzuty sumienia, że musiałam tego dokonać i przeżyć mimo liberalnych poglądów na temat aborcji. Pewnie to głupie i zalatuje hipokryzją. Chciałam się tylko wygadać i zapytać czy któraś Mirabela też miała podobne odczucia dot. aborcji i czasu po niej. Bardzo mi źle i żal. Bardzo ambiwalentne uczucia mną targają. :(#aborcja #rozowepaski #psychologia #ciaza #logikarozowychpaskow

