8 lat temu w wypadku samochodowym spowodowanym przez pijanego kierowcę, zginął mój przyjaciel. Skończył sesję na studiach, wracał do domu rodzinnego. Często o nim myślę, a szczególnie o sytuacji, która wydarzyła się 3 lata przed wypadkiem.Chodziliśmy wtedy razem do szkoły średniej i umówiliśmy się, że po maturze wyjedziemy naszą klasową grupką na domki. W tej grupie była również dziewczyna mojego kolegi, która nie przepadała za mną, chociaż nigdy się nie dowiedziałem dlaczego (mogę tylko podejrzewać, że zazdrościła atencji jaką dostawałem od nauczycieli jako najlepszy uczeń w całym roczniku - czasami dawała po sobie poznać, że boli ją o to dupa). I wyobraźcie sobie, że ta głupia cipa nagadała jakichś głupot mojemu kumplowi, że ona nie chce, żebym jechał na te domki, bo się mnie boi, bo ją dręczę i tego typu głupoty. Moment, w którym kolega poprosił mnie, żebym zrezygnował z wyjazdu był chyba najgorszym momentem w moim dotychczasowym życiu. Tak mnie to zabolało, że żal do dzisiaj rezonuje w moich wspomnieniach.Pogodziłem się z tym, co się stało. Nie pojechałem z grupą, a kontakt z kumplem zaczął słabnąć. Poszliśmy na studia na tym samym wydziale na polibudzie w Gdańsku, ale na inne kierunki. Program się częściowo pokrywał, więc czasami spotykaliśmy się na wykładach. Ale cały czas pamiętałem, co się stało. Nie próbowałem wznawiać kontaktu, miałem nowych znajomych i było mi dobrze.Piątek, 19 czerwca 2015 roku. Godzina ok. 20:15. Zadzwonił do mnie inny kolega, przekazał informację o wypadku i śmierci mojego niegdyś najlepszego przyjaciela. Nawet jak piszę o tym teraz, to chce mi się płakać. I wiecie co mnie w tym wszystkim wkurwia? Tępa dzida, która zniszczyła naszą przyjaźń, rok po sytuacji z wyjazdem zostawiła kumpla dla jakieś obsranego erasmusa z Portugalii. Nie przyjechała nawet na jego pogrzeb.Kończę mój wysryw, pozdro. A Ty Grzegorz spoczywaj w pokoju.#gorzkiezale #zalesie #feels #zycie

