Mam jakiś skomplikowany system rozterek po całym życiu z porno i problem w postrzeganiu seksu. Z racji że to odstawiłem i przyszły nowe wyzwania życia to chcę popytać o te rzeczy, bo na pewno już ktoś to przechodził i będzie mnie w stanie nakierować/ coś doradzić. Nie mam ochoty na żeby mnie ktoś tu beształ, besztajcie tych co to faktycznie robią, ale o nich powiecie że wolność seksualna lub że wam się to podoba. - jednocześnie chciałbym szmacenia kobiet jak na pornolach;- jednocześnie czuję że jest to tylko wynik pornografii i tego do czego zaszedłem i gdzie jest próg mojego zaspokojenia teraz przy podniecieniu (ani się nie prowadzam z imprezowiczami, ani z ćpunami od hazardu, ani jakimś od mlm - dostrzegam że to tylko wygenerowana w efekcie potrzeba a nie moja faktyczna potrzeba);- jednocześnie więc nie chciałbym tego (ale podczas związku na pewno by to ukazało swój brzydki ryj, pod kątem zachowań jakiegoś mocniejszego przyciskania, poniżania słownego czy fizycznego, irytacji że partnerka nie chce tam czegoś robić a ta chce żeby robiła);- jednocześnie czuję się jakby to było coś złego;- jednocześnie czuję się jakby to coś złego BYŁO CZYMŚ POŻĄDANYM PRZEZ KOBIETY;- jednocześnie czuję się więc że ktoś inny będzie dla niej bardziej atrakcyjny bo bardziej ją poniży (nie moja wina że to tak brzmi, nie chce mi się wymieniać ile dowodów życie już na to pokazało) więc nie chcę być tym nudnym;- jednocześnie czuję się że nie chcę być oskarżonym za robienie czegoś "złego";- jednocześnie czuję obrzydzenie do ludzi którzy są niepohamowani seksualnie/ manifestujący swoją seksualność;- jednocześnie tak naprawdę czuję małość, delikatność i czuję że oni to jakieś harpie, gdzie potrafią się bujać po swingach, walić po kiblach, ruchać grupowo i co jeszcze wymyślają, ja pierdole;- jednocześnie rozumiem że uzależnienie od pornografii /= zboczoność seksualna, można być wręcz aseksualnym a uzależnionym, serio poczytajcie o tym;- jednocześnie nie wierzę że jestem godny bycia kochanym. No dużo tego, taki supeł. Jestem lekko po 30 i nie mam z powodu traumy, lęku, nerwicy i pewnie brzydoty doświadczenia seksualnego. Jeśli chodzi o mnie, ja już porno ostawiłem ale byłem mocno uzależniony całe życie, szczególnie ostatnie 10 lat. Czuję, że u mnie próg krytyczny został przekroczony i chyba mogę przyznać, że się udało. Może mam szczęście. Może wiele lat prób szarpania się przesuwało lekko granicę ku stabilności. W mózgu czuję galaretę, wiadomo - ale znam dość dobrze wszystkie opisy tego procesu i aktualnie jak przechodzę rewiring to poprzez neuroplastyczność, napotykam w życiu nowe wyzwania dla głowy i sytuacje w których muszę/chcę się odnaleźć, stąd też powyższe pytania. Może też mi libido się zmniejszyło. W każdym razie długo się biłem z tym, ale wiele wskazuje że będzie mi to odchodzić - pozostaje kwestia jak obsłużyć negatywne skutki teraz.Patrzę na siebie i widzę, że będę pewnie chciał sobie partnerką te kwestie rekompensować - a nie chcę być dzbanem. Problem w tym że pod podnieceniem to wyjdzie. No i nie mogę sobie dobrać też laski która nosi dużo dziwki w sobie, bo to tak jakby na odwyku od alkoholu wejść w związek z kimś kto od niego nie stroni. Ogólnie chciałbym mieć do zaoferowania coś więcej dla kogoś drugiego, rozwinąć się. Boję się bycia frajerem, gdzie zaduży się od w kimś kto w ogóle o takich rzeczach nie myślał w życiu. To jest mniej więcej chyba rozterka, czy ktoś jest frajerem, bo np. nie kradnie. Wiecie, np. ściągało się w szkole, no i czy za frajera nie uważało się kogoś kto tego nie robi. Albo kto nie imprezuje.Aktualnie czuję się stabilnie, nie mam uczucia chęci chodzenia na prostytutki i nigdy nie miałem, ale jeśli już by mnie coś ciągnęło tam - to właśnie ta potrzeba którą odczuwam z pornografii i którą chciałbym u siebie określić i ją usunąć. Nie chcę tego. Czasami przeglądam te stronki i czuję pod skórą, strach, że jeszcze się okaże że będę pozwolą mi się tam spełnić. Że pokocham to. Mam więc tą rozterkę nt. seksualnego zachowania kobiet.Jak poradzić sobie z tym że im się to będzie jeszcze podobać, w sensie ostry seks? Z tym że będzie się nudnym jeśli nie będzie się w stanie takich rzeczy wykonywać? Btw, aha, czekam na posty mówiące mi "że mam jeszcze czas" xdDużo tego. Ogólnie sprowadza się to do kwestii, że chcę być zdrowy, nie ranić uczuć potencjalnej partnerki tylko żeby mnie uwielbiała, oraz nie chcę trafić na chodzenie na prostytutki. Podczas trwania uzależnienia, zrozumiałem - że ja sobie mogę chcieć a mój organizm i tak będzie chciał swoje i nie mam na to wpływu. Ale mogę naświetlać problem i uparcie dążyć do tego żeby nie zniknął - jeśli faktycznie go nie chcę. No raczej w głowie mam wizję szczęśliwej rodziny która z jakichś potrzebnych do tego budulców wynika - a nie odpuszczenia, "bycia wodą" i że ta rodzina przyjdzie sama jak wrzucę na luz i będzie jaka będzie tylko się będę musiał pierdolić z problemami i ich dokładać. Też przecież będę miał możliwość być z bardziej wartościowym partnerem bo sobie nie pozwoli na jakieś patologie. Chciałem jakoś pomyśleć dłużej nad tym żeby określić/ubrać w opis to jak się czuję. Dziękuję za wszelkie treściwe, pomocne odpowiedzi :) Jak ktoś jest w stanie napisać co o tym sądzi i coś mi poradzić jak myśleć to będę wdzięczny. Bardzo ucieszyłoby mnie jakbyście wiedzieli kogo zawołać do tematu, kto miałby coś do dodania w temacie, np. wiem że na wykopie siedzą różne osoby powiązane z seksem czy związkami jakoś mocniej.#seks #zwiazki #pornografia #psychologia #wykop30plus

