Jako jeden z naczelnych bywalców tagu #przegryw (soory że z anonima ale chcę być chroniony xD) jedyne o czym marzyłem od lat to #seks i poznanie miłości życia.W końcu w te wakacje nadszedł ten moment udało się zakisic ogórka i wiecie co? I nic, zupełnie nic się nie zmieniło, samochody na drogach się nie zatrzymały, ziemia się nie zastrzęsła, ludzie na ulicy się na mnie inaczej nie patrzą,w pracy jak było tak jest, nikt mi nie pogratulował etc.Z pełną świadomością stwierdzam że #seks i #zwiazki nic nie dają,dziewczyna którą kocham od 8 miesięcy która też długo się do tego momentu przygotowywała bo to też był jej pierwszy raz jakoś mi spowszedniała, jakoś mnie zaczęła irytować zaczynam na nią krzyczeć i czuję że niszczę jej życie...Nie tak to sobie wyobrażałem, myślałem że to będzie kompletne spełnienie i mój sens życia,nie nie jest czynność fizjologiczna jak każda inna(swoją drogą nie bójcie się, organizm sam wie co robi włącza się instynkt) mam już 11 razy za sobą i jest git z tym,nie stresujcie się panowie w trakcie rozluźniajcie mięśnie i skupcie na doznaniach.Do brzegu myśl przewodnia jaką chciałem wam przekazać to to że #seks powszednieje jak wszystko inne np schudłeś i zrobiłeś zęby(-25kg bez tego baby by nie było) to już traktujesz to jako stan docelowy/naturalny tak samo z seksem od co jest bo jest i jak ma go nie być ale czy cieszy? Na pewno tak,ale czy jest sensem życia i sprawi że będziesz szczęśliwszy? Nie,na chwilę być może ale na bardzo krótką chwilę.Ale się rozpisałem..Możecie koljedzy zgadywać kim jestem ale i tak nie zgadniecie, weźcie sobie mój przykład do serca,seks nie może być celem musicie umieć być szczęśliwym sami z sobą i zarabiać hajs inaczej będzie kiepsko i tak jak ja będziecie niszczyć życie babie i wylewać na nią frustracje ehhh baby to tak naprawdę kruche stworzonka serio kruche i słabsze od nas psychicznie też wbrew temu co mówi się na wykopie :( łatwo je zranić i skrzywdzić serio bądźcie dla nich mili i dobrzy.#oswiadczenie #chwalesie

