zaradny-badacz-81 pisze:
Nie rzucałbym gromami w OPa na wejściu, bo jest to dosyć specyficzna sytuacja. Po śmierci mojej mamy ojciec został w domu z dużym ogrodem, gdzie mama w zasadzie zasuwała na dwa etaty, dbając o schludność miejsca. Kiedy jej brakło, ojciec i rodzeństwo zaczęło naciskać na mnie na przeprowadzkę, bo dom zaczął być zaniedbany. Wynająłem swojego bliźniaka i przeniosłem się z rodziną. Jak się okazało później, ojciec w końcu dorwał się do całodobowego obozowania przed tv z piwem, stąd szybka degradacja domu kilka miesięcy po śmierci mamy, potrzebował służby do ogrodu i posprzątania kibla. Kilka miesięcy po wprowadzce wkurzyłem sie i zacząłem po prostu czyścić tą dżunglę, co spotyka się z oporem ojca. Mając normalną rodzinę, dwóch małych synów, z którymi wolę spędzać czas, motoryzacyjne hobby, nie mam siły i ochoty rypać na dwa etaty jako ogrodnik i robić z żony sprzątaczki ojca-dom jest duży, stary, ma gowniana wentylację i wymaga nie tyle remontu, co zburzenia i wybudowania czegoś, co nie pali cysterny gazu na dobę, a ogród nie wymaga pracy dwójki ludzi na etacie. Są ludzie, którzy się nie nadają do domu, ojcu zdrowie sprzyja, a jednak woli jak mu się zrobi, a ciężko raczej dostosowywać swoje życie pod jego widzimisię. Także kumam o co może chodzić OPowi i nie musi być to motywowane wyrzutami sumienia. Ja się już wyzbyłem