Mam znajomą parę. Obydwoje są po studiach (wspominam o tym, bo jednak trzeba mieć pewien poziom inteligencji, żeby je ukończyć). On ogarnia biznesy, robi hajs, zna się na wielu dziedzinach – i to naprawdę się zna. Taki samozwańczy pan profesor. Ona zawodowo ogarnia trochę mniej, ale jest bardzo poukładana życiowo.Mimo to wierzą w płaską Ziemię, krasnoludki i inne dziwne rzeczy. Chyba jestem masochistą, bo czasami debatuję z nimi o tych głupotach, podważając każde ich sformułowanie. Kiedyś zapytałem, czy jacyś archeolodzy albo szanowane instytuty mają dowody na istnienie np. ludzi mierzących…







