Mam nietypowy problem. Wczoraj zdałem prawo jazdy. Po ponad półtora roku nieustannych starań, dodatkowych 70 godzinach zajęć i 13 niezdanych egzaminach praktycznych (teoria za pierwszym razem). Nie wspominam nawet o kosztach, bo to chyba jasne. Ledwo zdałem, ale zdałem chociaż jak mi powiedział egzaminator - na granicy. Stresuję się, mam wolny refleks, po mieście jeżdżę naprawdę wolno te 30 maks 40, niigdy nie wyprzedzam, nigdy nie wyjeżdżam na trasę. Wychodzę z założenia, że takie rzeczy przychodzą z czasem i się wyrobię. I teraz mam dylemat co robić. Nie stać mnie na auto, bo cały hajs…

