Jak teraz o tym myślę, to trochę żałuję, że w szkole średniej nie wysłałem walentynki jednemu z kolegów z klasy.Nie chodzi o to, że jestem gejem. Po prostu w naszej klasie była taka grupka chłopaków, którzy dosłownie nie potrafili bez siebie funkcjonować. Zawsze siedzieli razem w ławce, chodzili wszędzie w tym samym składzie i właściwie nikt z nich nie wychodził z klasy bez reszty. Jeśli jeden gdzieś szedł, to reszta też. Musieli być zawsze w komplecie. Nawet do kibla jak ''dziewczyny''. Typowi napinacze, mieli ciągle do kogoś pretensje i nikogo nie chcieli dopuścić do swojego grona.…


