Drogie Mirki, co byscie zrobili?Dane o mnie: 30 lat, zarobki netto srednio na miesiac ok. 9500 zl, Warszawa. Raczej nie zapowiada sie zeby mocno mi zarobki wzrosly w przeciagu 5 lat, a jesli juz to bylaby to podwyzka inflacyjna. Za mieszkanie w Warszawie place 4k zl. Jestem w zwiazku ale zwiazek jest na tyle swiezy ze nie mysle na razie o wariancie mieszkania razem z rozowa/wziecia z nia kredytu itd.Posiadam mieszkanie wlasnosciowe w innym miescie - z jego sprzedazy po splacie kredytu zakladam ze mialbym okolo 450-500 tys. zl. Wynajmuje je najemcom za 2200zl, odejmujac kredyt (800zl) i 200zl podatku, mam na czysto z tego mieszkania 1200zl/miesiac.Kredytu na to mieszkanie zostalo mi 40k zl.Ktora opcja bylaby waszym zdaniem optymalna?1) Sprzedac mieszkanie gdy wprowadza kredyt 0%, poczekac 2-3 lata na spadek cen mieszkan i kupic cos swojego w Warszawie. Musialbym jednak wziac kredyt na okolo 400. tys. zl bo jakbym mial celowac w mieszkanie swoje w Warszawie to chcialem nieco wieksze pod ewentualne dzieci+partnerke czyli minimum 3 pokoje. Obecnie ceny takich mieszkan w Wawie to cos kolo miliona, 1.1mln.2) Zyc na wynajmie i poczekac co przyniesie losOgolnie zamartwiam sie tym czy mieszkanie ktore posiadam bedzie przynosilo zyski za 10, 20, 30 lat. A w sumie obecnie koszty zycia Warszawskie mnie bardzo mecza i chcialbym przeniesc sie na swoje w Wawie na swoje. No ale musialbym wziac kredyt na 500k albo wiecej przy obecnych cenach co powodowaloby sytuacje ze koszty mialbym podobne co teraz, ale nie mialbym dodatkowego zysku z wynajmu. Mial ktos z was podobna sytuacje? Boli mnie to ze rynek jest troche nieprzewidywalny. Myslicie ze serio bedzie tutaj dramat za 10 czy 20 lat z wynajmem mieszkan ludziom biorac pod uwage niz demograficzny i odplyw Ukraincow? Najbardziej sie tego wariantu boje. #mieszkanie #nieruchomosci #pytanie #finanse #kredyt #kredythipoteczny

