oryginalny-wizjoner-61 pisze:
Dość dobrze Cię rozumiem. Rok temu chodziłam na randki i było to frustrujące doświadczenie. Nie dlatego, że trafiałam na zwyroli czy coś w tym stylu. Byli w porządku, ale nie widziałam ich u swojego boku, szczerze mówiąc wolałam spędzać czas sama niż z nimi. Próbowałam różnymi sposobami zbudować z nimi znaczącą więź, ale nie udawało się. Myślałam, że już zawsze będę samotna, bo nie umiem się zakochać i miałam 35+ . W końcu przez neta poznałam kogoś, nie wiedzieliśmy kim jesteśmy, co robimy w życiu i jak wyglądamy. Fajnie nam się rozmawiało, więc po jakimś czasie wymieniliśmy się zdjęciami. Z foty był dla mnie neutralny. Dalej rozmawialiśmy i w końcu postanowiliśmy się spotkać. Gdy spotkaliśmy się na żywo, oboje byliśmy zestresowani, ale jego sposób bycia tak mnie ujął, że się zakochałam. On twierdzi, że u niego nastąpiło to wcześniej, a jesteśmy rówieśnikami. Nie ma recepty na miłość, ale mental i wizualny wygląd to jedna ze składowych, która buduje człowieka. Jest jeszcze charakter, charyzma, nawyki, zachowanie, osobowość. I jako całość ktoś może nas ująć, jeżeli poznamy go bliżej, daj sobie czas, nie miej oczekiwań, jak coś zarzuci to zarzuci, jak nie, to nie. Powodzenia!