Opublikowane
Dostarczać sobie ważnego budulca osobowości i porwać się na coś czy trwać z bezpieczeństwie nie stając się samodzielnym? Jak należy się rozwijać? Jak bardzo matoły, npce, cwele dookoła mnie, robią coś samodzielnie go nie chowając się za grupą? Jak dużo ludzi można uznać za prawdziwie samodzielnych, większość to lebiody bez własnego charakteru który się wykuł na czymś, bez większej siły. Jakie są negatywy bycia samodzielnym? Oprócz tego że nie ma bezpieczeństwa, raczej wtedy innym się zapewnia bezpieczeństwo Ewent. mogę może jeszcze zmniejszyć natężenie zaburzeń lękowych i presji/napięcia lekami, tak żebym nie musiał robić sobie takiego dramatu jakbym na bungee skakał.#pytanie #rozwojosobisty #motywacja #fobiaspoleczna #psychologia

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (1)
mirko_anonim
Opublikowane
Przeczytałem jeszcze raz i faktycznie, jest chaotycznie. Przepraszam i spróbuję naprostować. Sam pomyślałem że przydałyby mi się inne leki niż przeciwlękowe, gdy przeczytałem mój post po godzinie przerwy od niego.Postaram się więc nakreślić problem uprzejmiej dla Was oraz odpowiem na pytania.
nie rozumiem połowy
@WolvvloW: Wiem. Sorki, pisałem pod wpływem chwili żeby mi myśl nie uciekła.@Pandillero @sberatel same, a poniżej opiszę to lepiej.Organizowaliście kiedyś wigilię? Co by było, gdybyście wyszli przed czas, gdy będziecie musieli to robić bo wasi rodzice umrą? Czy bylibyście w stanie to wszystko ogarnąć, wiedzieć jak ugotować, zagadywać gości, przygotować prezenty, mieć kontakt z tymi wszystkimi ludźmi jak wasi rodzice mają? Jeśli nie macie rodziny dysfunkcyjnej albo nie jesteście przegrywami to pewnie tak, ale szczerze wątpię, jak zastapicie rozmowy o jakimś rolnictwie 40 lat temu, technice, ich wiedzę albo ich rozumienie się.No bo jeśli macie już swoje rodziny to albo jesteście tam statystami, albo już przeszliście do samodzielności. I żyjecie inicjatywą, czyli tym ile z siebie dacie.Tak więc, jak taki przegryw, może przejść do samodzielności? Nikt go nigdy nie nauczył jak, wręcz nie wymagał. Mógł się po prostu schować. No i najważniejsze, bycie samodzielnym - jest takie STRASZNE :). Trzeba już się wtedy wystawiać na jakiś koncept odwagi życiowej, bo wszystko jest zależne od Ciebie. Możesz polegać na sobie, a dodatkowo pewnie zechcesz aby inni polegali na tobie bo właśnie takie wyzwania zaczną Cię spełniać.Zastanawiałem się dzisiaj, (bo mam zaburzenia lękowe i nie jest to taka sama waga obawy jak rozterka, tylko bardziej coś siły "absolutnie nie") ile ludzi nie jest prawdziwie samodzielnymi, tylko chowa się za "społeczeństwem"/ grupą/ rodziną. Jak ktoś jest samodzielny to to zajebiście przecież widać, jak uważacie? Wydaje mi się że to jest łatwo zauważalne bo od razu widać że ktoś jest taki rozwinięty, wiele rzeczy ma obcykane, wie czego chce, jest raczej odważny życiowo bo jest wyćwiczony w stawianiu czoła przeciwnościom, no czuć od takiej osoby siłę charakteru. Czuć spełnienie jakie do tej pory taka osoba zdobyła poprzez rzucone na nią wyzwania. Czuć zdobytą w ten sposób mądrość.Z kolei siedzenie w kącie jest ciepłe. Bezpieczne, nic się nie dzieje, nie ma życia ale nie ma przeżyć, być może o zgrozo negatywnych. Wielu ludzi, nawet tu na wykopie, tak właśnie funkcjonuje. Ba, wielu ludzi chodzi do pracy, sobie żyją, czują się sobie ważnie - i czują - STRACH. Pierdolony, strach - w sytuacji gdyby mieli porwać się na coś spoza ich sensu spokoju. Zacząć od nowa? "Wielkie oczy i zdziwienie ale jak to zacząć od nowa, w tym wieku, niby jak?". Zrobić coś innego niż szablonowe? - "boje się" przykryte jakimkolwiek wysłowieniem tego w różnych formach od agresji po płacz.
nie nazywaj wszystkich cwelam
@WolvvloW:tu wyjaśniam bo tyczy się to tego fragmentu. Takie zachowanie nazywam cwelowym. Ale prawda jest jedna, koresponduje ze mną, brak szacunku do takiego zachowania, ale jeszcze nie mogę powiedzieć o sobie że jestem lepszy. Jeszcze nie jestem tak silny, żeby być odważnym.No i np. dzisiaj miałem szansę do treningu, takiej tej siły mentalnej, było wyzwanie. Była sytuacja gdzie musiałbym głośno się za czymś opowiedzieć, wypowiedzieć - i czas przeminął gdy ja zwlekalem i się trząsłem że strachu. Byłem za słaby żeby zrobić postęp. I się biczuję. I nie wiem czy normalne we mnie jest, że nie chce żyć na pół gwizdka? Że mam jakiś hamulec przed tym żeby żyć na pół gwizdka, tak że jakoś to będzie, że jest jak jest, patrz halinka wiosna lato znowu zima będzie, różne rzeczy robione na jakoś tak, bez serca? Może to jest niezdrowy wydźwięk jakiegoś zranienia powstałego w dzieciństwie że nie chcę się przeciętnością zaspokoić? Po prostu, być, w swojej ocenie, niesprawnym? Nie zrozumcie mnie źle, ludzie bo przynajmniej ci w moim otoczeniu ale często też ogólnie, byliby spoko dla takiej osoby, sympatyzowali by ze mną. Ludzie ogólnie sympatyzują - pogadalibyśmy, popilibyśmi i trwalibyśmy na żadnym w moim ujęciu poziomie. Czemu ja w moim ujęciu tak to oceniam.
bycie samodzielnym polega na zapewnieniu sobie wszystkiego, zwłaszcza bezpieczeństwa.
@programista15cm: Tak. I do tego masz pewne zadanie do przeżycia - otóż, - musisz przeżyć. Musisz znaleźć na siebie sposób którym przetrwasz w warunkach które zastałeś, np. my w jakiejś tam formie demokracji wymieszanej z kapitalizmem. No i próbując dowiadujemy się, jedne sposoby dla nas działają, inne nie - życie wobec tego ustanawia nam wyglądy życia. Czemu jedni osiadają? No ok, poddają się. No i co, tyle? I tak żyją, i żałują jak żyją?Jak jest się na sawannie czyli w takim porównaniu życiowej dżungli na otwartych perspektywach (zazwyczaj dla ludzi otwierającej przy starcie studiów, ale inni docierają do tego w innym wieku) to pierwsze co chcesz, to ogarnąć sobie. Ogarnąć sobie życie, sytuację życiową. Ale potem gdy to masz, pewnie zaczynasz chcieć żeby ktoś polegał na Tobie, czerpał z tego bo podąży mózg/chemia takiego człowieka za tym co spełnia. A jak ma się zahamowanie przed tym żeby mieć dzieci a ogarnęło się powyższe, to co, się cierpi? Jest tak, nie jest?A każdym razie, płaczę tak na tym wykopie o to że dziś mi sie nie udało, bo pizda wyszło że jestem nadal. No i jutro coś tam wymyślę żeby było lepiej, tylko się zastanawiam że ta moja werwa bardzo przypomina mi film "Wszystko za życie". No i pytanie jest następujące, czemu ten typ w tym filmie (rzucający wszystko by prawdziwie poczuć że żyje wg. niego) musiał sobie w ogóle w pierwszej kolejności potrzebować odpowiedzieć na to pytanie, i poddać się sposobowi w jaki chce żyć.Czy był na tyle odważny, czy na tyle zaburzony?Chyba pytam o to co jest dobre a co źle. Eh. No odpowiedz co będziesz chciał /umiał.
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clql3xbvi01wf0mkhelz45kfr

Dodane: 25 grudnia 2023 - 17:02:50
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy