Opublikowane
Ostatnio wróciłem sobie do jednej ze słynnych powieści Stephena Kinga - "Christine". Za nastolatka czytałem sobie nie raz tę pozycję uciekając od szarego, nudnego nastoletniego życia, gdzie poza kieratem szkoła-dom jedyną alternatywą były książki, spędzanie czasu przed komputerem, lub przymusowa powierzchowna przyjaźń z tak zwanym normictwem by w milczeniu nie przesiedzieć 6 lat gimnazjum i liceum.Nie chcę spojlerować, ale przyda się do wyznania. Książka traktuje o tak zwanym fenomenie romantycznej wizji pierwszego samochodu w USA kiedy to nastolatkowie zaczynają dorastać i poza zabawami w garażu, koło domu coś zaczyna dziać się w ich domu więcej, nie ukrywajmy, najlepsze wspomnienia. Co prawda to fikacja literacka, w dodatku amerykańska, mocno kontrastująca z poslą rzeczywitością, gdzie w sumie do podrośnięcia generacji Z jako nastolatków raczej realia były biedne, sebixowe, nie ukrywajmy, niebezpieczne.Jednak mimo takiego... dysonansu poznawczego mnie, mirka w przedziale lat 27-33 ( celowo rozmywam metrykę) coś zaczęło łapać. Fabuła traktuje jak wspomniałem o motywie samochodu, potem wkracza już typowa wyobrażnia autora typu horror, opętanie samochodu, koszmarne sny, duchy, jednak przewijają się momenty samego feelingu dorastania, gdzie bedąc nastolatkiem po prostu mi się to podobało, a teraz wieje to w moim kierunku smutną pustką. Kluczowy jest koniec książki, podsumowujący całą fabułę. Główny bohater pragnący posiadać swoje pierwsze auto realizuje swoje marzenie, poznaje swoją pierwszą i ostatnią dziewczynę ( ginie pod wpływem opętanego samochodu) po czym "dziewdziczy ją" jego najlepszy kumpel. Oposuje krótko jak było mu z nią dobrze, po czym dorastają, ona żeni się z szefem firmy i mówiąc polskim językiem "grażynieje mentalnie", życie ją zmienia, przeszłość się rozmazuje, zaczyna się proza dorosłości. I tutaj dostałem agepillem po potylicy.Też mierzyłem się z życiowymi trudnościami kiedy był czas na dorastanie, towrzenie wspomień. Nie będę ich wymieniał, nie każdy je zrozumie. No i teraz kiedy wyproacowałem sobie jakie takie życie, zachowałem lepszą kondycję niż moje pokolenie, zmęczone wychowywaniem dzieci, prozą życia ja nie jestem objęty tymi ograniczeniami. Teoretycznie. W pracy normicy żyją innym życiem po okresie dorastania, udaje mi się mieć perfekcyjną maskę udawania kogoś kim nie jestem, ale wracając do fabuły książki widzę, że jeśli dorosłu facet nie jest jakimś efebefilem to jedyne co może liczyć to beciakowanie, w najlepszym przypadku nie mając samotnej madki, tylko z bagażem "jedynie" doświadczeń. Znam paru gości co mają laski prawie dwa razy młodsze, ale to takie z daddy issues, trudno z takimi szaleć. Raczej to jest na zasadzie, ze rarszy ruchnie, zasponsoruje, a ona ma swój złoty czas na zabawę. Polaryzując z okresem w książce dostałem nieżle od timepilla od życia. #przegryw #blackpill #przegrywpo30tce #agepill

Dołączone mediagrafika

61da471baac50757ce230e9e646f9e59
00

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clq87nh6p01e50m1d7yclio9a

Dodane: 16 grudnia 2023 - 16:26:08
Opublikowane

Autor był widzianyprawie 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy