Redpill to jeden z najbardziej cringe'owych i żenujących internetowych ruchów jakie znam, a śmiem twierdzić, że trochę go poznałem. U jego podstaw jest nauka nt. relacji międzyludzkich, krytyka feminizmu, samorozwój czy hipergamia - i to jest okej, ale umówmy się... są to rzeczy niejako oczywiste, bo czy jakąś wielką tajemnicą jest, że kobiety wybierają mężczyzn atrakcyjniejszych fizycznie, bardziej zaradnych i tych o większym statusie socjo-ekonomicznym? No nie, nie jest to żadna prawda objawiona. Tak samo to, że feministki już dawno przestały walczyć o prawa kobiet i trzecia fala skupia się obecnie na elementach wprowadzających nierówności aniżeli parytety. Po prostu i zwyczajnie nie ma tu o czym gadać bo całość można skrócić do czegoś w stylu: wystrzegaj się złych kobiet, inwestuj w siebie, dbaj o zdrowie i sylwetkę, akumuluj pieniądze, jeśli możesz zabezpieczaj się np. poprzez intercyzę.No więc przejdźmy zatem do tego z czym mam problem. Z racji, że nie ma zbytnio co przegadywać, a trzeba targetować jakoś odbiorcę tj. słabych i zagubionych na drodze życia mężczyzn, dajesz im content, który jest dla nich łatwo przyswajalny i stanowi eskapizm dla ich trudnej egzystencji. Budujesz zatem rzeczywistość poprzez commentary o najbardziej skrajnych przypadkach delulu u kobiet jakie tylko mogą być, podświadomie afirmując że jest to obraz dzisiejszych kobiet i że ich niepowodzenia z płcią przeciwną są raczej winą skrzywionego dzisiaj świata, woke culture, upadku moralności (czy co tam chcesz z puli), niespecjalnie wskazując, że problemem może być zwyczajnie sam odbiorca tej pseudonaukowej papki. Dodatkowo, jako że trzeba sprzedawać produkt, dajesz obietnicę, że im więcej lat na karku ("rozwoju"), tym większa wartość na markecie świń, którą nazywasz enigmatycznie SMV (sexual market value) i która co najlepsze, nie ma żadnego potwierdzenia w realnych danych, bo te wskazują zupełnie co innego (ale o tym później).Na potwierdzenie tych słów przejrzyjcie sobie content polskich guru red pilla typu DSM czy Roman Warszawski (a że ruch red pilla rośnie to jak grzyby po deszczu wyrastają coraz to nowi twórcy). Zaczniemy od pierwszego Pana i jego konta na X: jechanie po feministkach, dalej jechanie po feministkach, jakaś laska z tiktoka tańcząca nad staruszkiem w łóżku szpitalnym z jakimś prześmiewczym komentarzem, beka z Mai Staśko, mem, ooo proszę coś o SMV, kolejny pojazd z jakieś "Juleczki", aktywistach, tatuaży u dziewczyn, gejów z niskim poziomem testosteronu, murzynach, woke culture. No ok, wystarczy. Idźmy do Romana i jego X: rycie z feministek, beka z ułaskawienia Huntera, beka z tego że ktoś dostał doktorat za opis tego, że zapach jest rasistowski, beka z feministek, dalej jechanie z feministkami, pojazdy na woke, pojazdy na feministki. Przenieśmy się zatem na YouTube by zobaczyć także to medium. DSM - jebanie z nowego Jaguara (czyli woke), z only fansa, promocja zdrady u mężczyzn, opis wygranej Trumpa, jebanie po nowoczesnym nauczaniu, jebanie z lewaczek, kukoldów, jest coś znowu o only fansie. Roman - jebanie po feministkach, coś o Pasucie i tym jak obnaża kobiety, hipergamii, następnie znowu skrajne przykłady kobiet typu edukatorka grubości.Widzicie pattern? Dla mnie nie różni się to niczym od tych skrajnych lewar z których się śmieją. Tamte wyciągają skrajne przykłady, mówią, że mężczyźni to zło, let's go matriarchat, oczekują traktowania jak księżniczki, gadają że kobiety są w opresji, jak facet to tylko 180+, fura, kasa i mieszkanie, jeśli zdradzą swoich facetów to musiały, a najlepiej nie żeń się i baw się i ogólna mizoandria, a nasi redpillowcy? Wyciągają skrajne przykłady, mówią, że kobiety to zło, let's go patriarchat, oczekują że kobieta będzie klasycznym wzorem tej z lat 50, która będzie zamknięta dla swojego mężczyzny i będzie mu usługiwać, ale najlepiej jakby przy okazji płaciła za siebie i zawsze mu dawała, kobieta nie powinna zdradzać, ale facet może, a nawet musi bo seks jest dla niego ważniejszy, a każda kobieta wybaczy alphie, a najlepiej nie żeń i baw się i ogólna mizoginia.Przecież to jest dosłownie to samo. Przesiąkanie jakąś zmyśloną wizją i tworzenie sobie wyimaginowanego wroga. Cope dla frajerów co by myśleli, że są ponad czymś i że wyszli z matrixa, a tak naprawdę siedzą w jego drugiej warstwie. Maja Staśko, "Juleczki", to osoby które nikt poważny nie bierze na poważnie i nie są reprezentacją kobiet. Only fans też ma jakiś minimalny procent kobiet, a tworzy się narrację jakby co druga młoda baba miała. Tak samo, woke culture nie jest wyłącznym elementem naszej światowej kultury i każdy normalny człowiek to neguje, ale jednocześnie takimi gównianymi problemami, a tym bardziej tak pieczołowicie, nie zaprząta głowy by ciągle o tym gadać i się tym przejmować. Jaką wartość ma ciągłe wylewanie frustracji na te same kwestie? To jest wyłącznie pogłębianie już obecnych problemów i nie ma w tym nic z alphy, a natomiast jest mnóstwo z bety. Typowe "kiedy patrzysz w otchłań, ona patrzy na Ciebie" (polecam sprawdzić ten koncept Nietzschego)Niech potwierdzeniem tego będą nie tylko treści ale same komentarze, w których często wybrzmiewa radość, dosłownie radość (to jest najbardziej srogi cope), że ktoś nie ma drugiej połówki czy że dlatego właśnie jest sam. Kumacie? Nie być pożądanym, a może nigdy nie mieć kobiety albo po prostu nie umieć stworzyć normalnego związku i jednocześnie się z tego cieszyć? Coś niewyobrażalnegoPowróćmy jednakże do wspomnianego SMV. Redpillowcy, a konkretniej OG redpilla Rollo Tomassi, stworzył sobie jakże istotny wykres w redpillosferze - całkowicie wyimaginowany, nie mający żadnego poparcia w prawdziwych danych (spójrz na obrazek):Co najlepsze, hordy beciaków-wanna-be-alpha go bronią. Także pomówmy o nim bo aż nie wierze, że to w ogóle trzeba obalać. Ktoś znalazł (nie wiem czy Rollo czy ktoś inny i teraz tłumaczy, że to na podstawie tychże danych jest wykres) informacje z serwisu OKCupid (spółki-córki MatchGroup, która jest właścicielem także innych aplikacji randkowych jak Tinder czy Hinge), że kobiety na tejże aplikacji wybierają najczęściej mężczyzn, którzy są średnio niewiele starsi/młodsi niż one. Natomiast mężczyźni zawsze kobiety średnio 20-23 lat i na tej podstawie tj. preferencji męskich i żeńskich, ustalono że "peak" seksualnej wartości rynkowej mężczyzn przypada na wiek 36 lat, a kobiet na 23. O ile o tym da się jeszcze jakkolwiek dyskutować tak kolejne punkty równości są tylko lepsze bo pokazują, że 15 latka (pozdro, że określamy coś takiego dla 15-latek) ma SMV równe 48 latkowi, 30 latka - 49 latkowi, 35 latka - 55 latkowi czy 38 latka - 60 latkowi... Naprawdę ktoś jest takim coperem, że w coś takiego wierzy? Przecież to wystarczy samemu sobie zadać pytanie czy takie pary się w ogóle często widzi na ulicy. To jest coś po prostu oczywistego i trzeba mieć jednocyfrowe IQ by myślec inaczej, ale dobra... redpillaki to ułomniaki więc robie Wam szybkiego searcha po internecie by znaleźć oficjalne badania:"Research on the ideal partner age for women in their early 20s indicates that their preferences often align with partners slightly older than themselves, typically ranging from their mid-20s to early 30s. This trend is consistent across various studies that explore age dynamics and preferences in relationships.""Around 8% of male-female couples in Western countries have an age gap of 10 years or more. In same-sex relationships, the proportions are higher: approximately 25% of male-male and 15% of female-female couples feature such age differences. For extreme cases, data suggests about 1% of heterosexual couples in the U.S. have an age gap of 28 years or more."Z czego wychodzi wprost, że kobiety w wieku dwudziestoparoletnim preferują mężczyzn w wieku 20-30 lat, a związków z różnicą wieku 10+ lat jest zaledwie 8% z czego tylko 1% z różnicą 28+ lat. Tak jak pisałem - tego nie trzeba udowadniać i każdy kto ma odrobinę oleju w głowie może sobie potwierdzić, że ich dwudziestoparoletnie koleżanki, miłości, siostry, kuzynki, whatever, biegają po klubach, randkują i peklują się na parkingu w aucie lub kiblu ze swoimi rówieśnikami, starszymi studentami czy wczesnotrzydziestolatkami aniżeli starymi chujami koło 40 i tego naprawdę, ale to naprawdę nie trzeba udowadniać. To wystarczy trochę przeżyć, mieć oczy, obracać się wśród ludzi albo po prostu wychodzić z piwnicy. Jeśli natomiast myślicie, że Wy będąc starsi będziecie takimi zarobasami, że te 20-tki się jednak Wami skuszą (co jest prawdopodobne, ale dalej bardzo, bardzo mało) to nie będą to nigdy ani kobiety wartościowe ani kobiety, które będą Was pożądały. Co najwyżej młode kurwiszony wyciskające Was na hajs i będziecie dodatkowo musieli się użerać z ich młodą, nie pasującą do Waszej osobowością i krzywymi spojrzeniami ludzi, bo każdy wie o co takie związki są oparte i może skończycie z dramami, a może czymś jeszcze gorszym. Idąc dalej i mówiąc o ostatnim kłamstwie red pilla: piękne, dobrze wychowane i perspektywiczne kobiety wchodzą w długie związki, a następnie małżeństwa z przystojnymi, perspektywicznymi mężczyznami, a nie starymi dziadami. Takich kobiet niby chcecie więc jeżeli rezygnujecie z tego realizmu (tak samo jak Wasze przeciwniczki po drugiej stronie barykady) to tylko one Wam zostaną - jeśli nie samotne matki to chore psychicznie, stare, z przeszłością kobity.Także jeżeli miałeś problemy z płcią piekną, kobiety Cie przekreślały, a tym bardziej jeśli nie mogłeś specjalnie dużo, a może wcale pohędożyć, to jak przybędzie Ci lat i zmarszczek, wszyscy wejdą w związki, kumple przestaną już tak ochoczo zgadzać się na wyjście na piwo bo będą mieli rodziny to nie będzie Ci łatwiej z płcią przeciwną, a trudniej, także zapomnijcie o tych dyrdymałach z baśni mchu i paproci i copem#redpill #blackpill #paweldsm #dsm #roman #romanwarszawski #cope #przegryw #wygryw

