Nie wiem czy bardziej #redpill to bujda czy w sumie po prostu czasy się spierdoliły tak, że po prostu stał się nieaktulnyJestem bogatym, wysportowanym, wysokim, wykształconym trzydziestoparolatkiem i nie potrafię sobie nikogo znaleźć od ponad dwóch lat.Nie mówię, że tam nic z nikim nie było, ale wiadomo - szybko się robi selekcję czy chcę coś na poważnie czy po prostu byleby ktoś na chwilę był. A jednak będąc po 30-stce chciałbym się nie bawić, a budować jedną stałą relację. W tej pierwszej kategorii było ~10 kobiet. Za każdym razem dostałem kosza. No nic, może problem we mnie?Mam je dalej na socjalach i wszystkie dalej wolne. Cały czas wolne, jak wrzucają zdjęcia z podróży to same albo z koleżankami. Przez 2 lata nie miały nic co by sugerowały, że były w jakimś związku przez te 2 lata.W różnym wieku między 20, a 40. Wybierałem po wyglądzie głównie - taki by mi się podobał. Wszystkie studentki albo wykształcone(raczej to drugie, na studiach 2 z nich). W sumie z moich znajomych prawie nikt nie wchodzi w związki. Jakieś pojedyncze rodzynki na morze singli.Ba - moi kumple po 30 już przestali chodzić na randki(wykształceni, pracujący, bez nałogów, mieszkający na swoim)Mam wrażenie, że to już nie są czasy, że rynek matrymonialny jest zjebany, co po prostu czasy, że upadł. Jakbyśmy zrobili jakieś wykresy ile osób wchodzi w związki rocznie, podejrzewam że spadek byłby jeszcze bardziej drastyczny niż wykres dzietności w ostatnim czasie.Może to jest tylko moje wrażenie, ale jakoś widzę, że każdy narzeka, że nikogo nie może znaleźć, a jak ktoś się chwali związkiem to zbudowanym tak minimum 3 lata temu, jakoś mam wrażenie, że w latach 2022-2023 zaczął się taki drastyczny zjazd, po prostu jednak nie ma statystyk. Nawet jak założyłem sobie po pół roku przerwy konto na Tinderze to przewijając człowiek widzi mnóstwo tych samych twarzy na pamięc#przegryw #przegrywpo30 #zwiazki #tinder

