Wynajmuje pokój w mieszkaniu 3 osobowym w mieście wojewódzkim. No i lokatorka oraz lokator jadą na wakacje do domu i nie przedłużają umowy, a ja zostaje (miałbym wracać do toksycznego domu na wies?). No i dzisiaj przyjechał właściciel z papierami i mając na uwadze moje dotychczasowe, smutne doswiadczenia zapytałem go, czy mógłby na te dwa pokoje brać pod uwagę tylko chłopów, bez dziewczyn. Pewnie pomyślał o mnie, żem gej, ja argumentowałem tym, że z poprzednią lokatorka non stop zajęta łazienka oraz pełno kłaków w zlewie i pod prysznicem. Tak na prawdę przy poprzedniej lokatorce mocno się stresowałem, ona coś tam na początku zagadywała o sprawy związane z mieszkaniem, a ja ze stresu jąkałem się, gadałem nieskładnie, trzęsły mi się ręce. Po pewnym czasie to w ogóle się nie odzywałem, co najwyżej "czesc", a ona to zauważyła, bo w końcu zaczela mnie unikać xd. Pomyślałem sobie, że cóż- zostałem pewnie zaszufladkowany jako uposledzony creep, pogodziłem się z tym i przestałem sobie robić wyrzuty sumienia z tego tytułu. Teraz tak sobie myślę, że to może być jakis objaw zaawansowanej fobii społecznej? Czemu potrafię zachowywać się normalnie w wybiórczych sytuacjach (z lokatorem miałem w miarę dobry kontakt, był small talk przy prawie każdej okazji)? A przy kobietach (zwłaszcza atrakcyjnych) łapią mnie objawy somatyczny? W robocie mam okazję ekspozycji, staram się rozmawiać z kobietami i jako tako też to umiem (ale tylko jeśli nie jest w moim guście, typie). Wiadomo nie jest to to poziom Alvaro, ale umiem wówczas utrzymać kontakt wzrokowy i skoncentrować się na temacie rozmowy zamiast tego, czy przypadkiem nie jestem odbierany jak creep i zjeb.Właściciel koniec końców powiedział, że nie może spełnić mojej prośby, bo u niego każdy na rownych zasadach może wynająć pokój. Ehh.#psychologia #psychiatria #fobia #przegryw

