Mam obecnie jakieś 500 lajków na #tinder zebranych na przestrzeni kilku miesięcy i jakieś 50-100 par. Jestem zadbany, 185cm, ale ryj mam przeciętny i mam 35 lat. Z tych co lajkują jest jakieś 10% naprawdę fajnych, 40% przeciętnych ale ruchable, a połowa to bazyle albo ulańce. Jak zagaduję, to nawet bez specjalnego pajacowania udaje mi się doprowadzić do spotkania, ale nigdy nie wychodzi z tego żadna konkretna akcja. Wczoraj np. byłem na randce z fajną, wysportowaną i cycatą laską, fajnie się gadało, sama mówiła, że czuje flow, ale jak ją chciałem pocałować na pożegnanie, to dała tylko policzek. Potem się już nawet nie odezwała i zaraz będę usuwał parę.Nie wiem jak ludzie ogarniają ONS i FWB. Dla mnie to jakaś totalna abstrakcja. Myśl, że którakolwiek z tych 500 lasek byłaby czymś takim ze mną zainteresowana wydaje mi się niedorzeczna. Naturalne jest dla mnie, że część z nich szuka faceta na dłużej i że prędzej czy później będą segzy, (zwłaszcza, że większość z nich ma wpisane w profilu teksty typu 'żadnych ONS/FWB/), ale mnie nie interesują długie związki. I nie interesuje mnie też ściemnianie zainteresowania tylko po to, żeby dostać ruchanie na którejś tam randce.Miałem w życiu kilka ONS, ale to były bardziej jakieś randomowe, pijane laski poznane wieczorem na mieście, nigdy z tindera.Pytanie do tagowych jebaczy: pomijając, że macie przystojne mordy, to wy jakoś filtrujecie te laski? Maczujecie się tylko z takimi, które wyglądają na łatwe? Mówicie po 15 minutach rozmowy wprost, że szukacie ONS? Czuję, że jakbym coś takiego napisał, to by 99% kobiet od razu usunęło parę. Kusi mnie, żeby wpisać w profiu wprost, że interesuje mnie tylko ONS/FWB, poczekać na jakiekolwiek lajki i pisać wprost wiadomości w stylu: 'siema, kolacja w hotelu dzisiaj?'.#tinder #badoo #randkujzwykopem #blackpill #redpill #zwiazki

