Chce wam powiedzieć ,że morda>>>wszystko inne. Pewnie zwyzywają mnie tu od oskich ale trudno, dlatego anonim. Ale od początku. O mnie: 23lvl prawik, miałem w życiu szczęście w każdej innej kwestii poza wyglądem, urodziłem się w bogatej rodzinie w Warszawie, Rodzice mają kilka mieszkań do tego sporo oszczędności które inwestują. Jestem jedynakiem ,więc jak możecie się domyśleć nigdy mi niczego nie brakowało. Nie jestem jakiś rozpieszczony raczej nigdy nie prosiłem rodziców o nic więcej niż przysłowiowe dwie dychy na chipsy i colę. Kończę studia zaoczne, pracuje za średnią krajową i nadal mieszkam w domu z rodzicami bo tak jest taniej. Za studia sam płace, nie dlatego,że muszę bo rodzice chcieli mi wszystko opłacić ale dlatego ,że w tym wieku chciałem już sam na nie zarobić. Wydaje mi się ,że jestem całkiem dynamiczny w sensie mam sporo kumpli i często bywam na różnych domówkach, imprezach czy innych wyjściach na miasto. Siłka 2 razy w tygodniu od 5 lat i forma całkiem niezła. 178 cm ,więc nie jakoś wiele ale chyba aż tak źle nie jest. Niestety mocny birdcel z mordy. Przez ostatnie 2 lata próbowałem znaleźć dziewczynę ale bez skutku. Podbijałem do dziewczyn które gdzieś tam zapoznałem przez znajomych i często udawało mi się wyciągnąć je na randkę. Z kilkoma z którymi spotykałem się nieco dłużej udało się nawet doprowadzić do pocałunku. Ale zawsze gdy to randkowanie z konkretną dziewczyną trwało nieco dłużej i już nadchodził czas aby jakoś zdefiniować tę relację to kończyło się tak samo ,,Świetny z ciebie facet ale nie czuje tego" , ,, Obecnie nie chce się wiązać z nikim" itd. generalnie kosz. Sporo kompleksów mi to daje zwłaszcza ,że w środowisku moich kumpli jestem ewenementem w tej kwestii. Każdy jest w związku a nawet jeśli nie jest to był w nim i pewnie w końcu znów będzie. Tymczasem ja choćbym stanął na rzęsach nie jestem w stanie znaleźć żadnej która by mnie chciała. Ktoś powie ,że laski to nie wszystko albo idź na #divyzwykopem. Jasne tyle ,że tu nawet nie chodzi o sam seks a o czystą potrzebę bliskości, bycia chcianym. Próbowałem tej słynnej terapii ale odpuściłem po kilku miesiącach bo czułem ,że babka kompletnie nie rozumie co jej mówię i gada coś o patriarchacie ,że teraz kobiety są niezależne dlatego są bardziej wybredne czy coś takiego. Z jednej strony pewnie wielu by mi zazdrościła życia bo jednak pod kątem finansowym nie mam o co się martwić ale jednak ta kwestia relacji mnie strasznie dołuje bo czuję ,że nie ważne jak bardzo bym się nie starał to po prostu słaba morda jest ścianą nie do przeskoczenia.Nie oczekuje jakiś górnolotnych rad. Chciałem się wyżalić.#przegryw #zwiazki

