tldr: przeniosłem się z małego miasta do Wrocławia i nie umiem się odnaleźćOd zawsze żyłem w małym miasteczku (ok. 50 000 mieszkańców), od podstawówki do technikum w tym samym mieście. Na studia nie poszedłem, bo po technikum od razu złapałem fajną pracę w zawodzie (IT). Pracowałem w kilku firmach i wszędzie znajdowałem kolegów, z którymi mogłem gdzieś wyjść. Wszyscy trzymali się razem, co kilka dni szło się po pracy na piwo. Czasem chodziliśmy wspólnie na jakieś koncerty, czasem jakieś wspólne wypady w weekend, czasem jakiś grill u któregoś z kolegów. Kasa nie była oszałamiająca, ale jak na życie w takim mieście była ok. Na początku 2022r. dostałem ofertę z dużej firmy z Wrocławia. Zarobki 2x wyższe + pakiet relokacyjny. Bez zastanowienia ją zaakceptowałem. Nie umiem się odnaleźć tutaj. W biurze każdy zajmuje się sobą, prawie nikt ze sobą nie gada. Wspólne wyjścia są organizowane przez firmę raz na kilka miesięcy, ale część w ogóle nie przychodzi, a część przychodzi tam jak za karę. O jakichś wyjściach po pracy na piwo nie ma mowy, bo każdy jest zajęty.. ciekawe czym. W pracy panuje atmosfera wyścigu szczurów, czasem mam wrażenie, że "koledzy" z open space'a traktują innych jak konkurencję. Czuję się bardzo samotny. Gdyby nie różowa to pewnie bym wpadł w jakąś depresję, o ile już nie wpadłem. Trudno mi żyć z tym, że spędzam 40h tygodniowo z ludźmi, którzy mają mnie w dupie. Ja wiem, że praca nie jest od znajdowania przyjaźni, ale u mnie zawsze to naturalnie wychodziło, że przyjaźniłem się z współpracownikami. Wiem, że można szukać znajomych gdzie indziej, ale dla mnie jest to trudniejszy sposób. Do tej pory zawsze znajdowałem przyjaciół przy okazji, w szkole, w pracy, przez znajomych itd.#pracbaza #gorzkiezale #pracbaza #miasto #wroclaw #praca #korposwiat

