Mój ojciec z 30 lat temu dostał od swoich rodziców 3 działki w prezencie na ślub, na jednej postawił dom, jedna docelowo miała być dla mnie, a druga dla siostry jak będziemy chcieli iść na swoje. Sporym niedopowiedzeniem będzie jak stwierdzę, że siostra do najmądrzejszych osób na świecie nie należy, ale w każdym razie kilka lat temu wpakowała się w jakiś MLM, nabrała kredytów, chwilówek i ostatecznie skończyło się na tym, że rodzice sprzedali „jej” działkę i sami wzięli kredyt żeby pospłacać jej długi. Siostra pracuje w fabryce smrodu, tam też poznała swojego fagasa, również niezbyt lotny i mieszkają w domu z rodzicami. Ostatnio też zagówniaczyli i za miesiąc jest ich ślub. Mi się trochę lepiej w życiu powiodło, teraz jestem przed zakupem własnego mieszkania, mając też doświadczenie jaki był problem z ogarnięciem długów siostry odkładałem decyzję z zakupem nieruchomości przez kilka lat przez co udało mi się sporo odłożyć. Na święta bożonarodzeniowe powiedziałem ojcu, że najpewniej już w tym roku będę szukał, a jak się sprzeda działkę to minimalny, albo nawet w ogóle nie będę musiał brać kredytu. Dwa tygodnie temu na święta wielkanocne wróciłem do tematu i rodzice do mnie, że mają lepszy pomysł: - w prezencie ślubnym dla siostry rodzice dadzą im „moją” działkę - ja oddam siostrze wszystkie oszczędności - siostra zacznie się budować - mi za to przypiszą cały dom w testamencie - albo sobie zamieszkam, albo sprzedam i ostatecznie wyjdę na zero, a jak siostra z fagasem za rok czy dwa się wybuduje to zwolnią pokoje w których obecnie mieszkają więc ja ze swoją narzeczoną będę mógł się już wtedy wprowadzić i nawet będzie można wybudować osobne wejście - wpadli na taki pomysł, bo siostra nie ma zdolności, oni przez nią i przez wiek też, a jej fagas wziął kredyt na wesele, więc też będzie ciężko #rodzina #przegryw #nieruchomosci

