"Do 30 człowiek powinien zapierdalać, aby się dorobić"Taką frazę usłyszałem w młodym wieku, dość prostacką, ale w mojej opinii nienajgłupszą i wdrożyłem ją w życie. Problem w tym, że mam 24 lata i czuję się, że utkwiłem, i że w sumie to nie mam już po co zapierdalać.Wbiłem się w IT przed COVIDem, nie będę tagował bo te tagi i tak już są zaśmiecone prostakami myślącymi o hajsie jak ja. Nigdy nie byłem komputerowym nerdem, ale bardzo dużo pracy włożyłem w naukę mojej niszy oraz okolicznych tematów IT, dzięki czemu dobiłem zarobków rzędu 16k-18k na czysto przy 4 latach expa. I szczerze to myślę, że dobijam już niedługo sufitu. Jako senior zarobię trochę więcej, ale w sumie seniorem zostanę prędzej czy później. Nie czuję się w żaden sposób bogaty, wziąłem w tym roku Bezpieczny Kredyt na mieszkanie pod miastem. Prawdopodobnie nigdy się nie dorobię, a już na pewno przed 30. To znaczy spłacę mieszkanie, kupię jakieś auto, ale nie dorobię na tyle, by się nie przejmować hajsem. Nie widzę żadnych perspektyw. Do tego jako Polak zawsze będę biedniejszy od Amerykanina czy Niemca.Popieprzona inflacja, wzrost kosztów życia i mieszkań oraz recesja gospodarcza powodują u mnie zupełny brak wiary, że kiedyś się przebiję przez poziom średniaka. Mam wrażenie, że jedyną opcją jest założenie własnego biznesu, i jak widzę jacy idioci rozkręcaja milionowe biznesy to myślę, że mi by też mogłoby się udać. Ale tutaj wchodzi więcej farta i dyscypliny niż rozumu, a mi brakuje jakiejkolwiek dynaminy i kontaktów, jak i w ogóle pomysłu. Czy to jest ten poziom, gdzie mimo wieku powinienem wrzucić na luz i starać się cieszyć życiem, znaleźć sobie jakieś hobby, zacząć podróżować po świecie póki w miarę dobrze zarabiam? W sumie pomijając moje niezrealizowane ambicje, to mam całkiem spoko życie.#finanse #pracbaza #korposwiat #biznes #zarobki #rozwojosobisty #podroze #podrozujzwykopem

