Nie wiem, od czego zacząć. Głównym problemem jest to, że mając około 30 lat, czuję, że niczego nie osiągnąłem i nawet nie wiem, czy chcę jeszcze próbować.Trochę o mnie. Pochodzę z dość biednej rodziny, w której były problemy z alkoholem. W szkole byłem gnębiony z powodu biedy i tego że nie miałem nowych ubrań czy zabawek dodatkowo nie miałem żadnych wzorców rodzinnych i nie umiałem się postawuć. W wieku 10 lat powiedziałem sobie, że nigdy nie będę mieć dzieci. Wychowywali mnie dziadkowie i dużo z nimi podróżowałem (dziadek był kierowcą tira). Rodzice czasem się starali, jeździłem na wyjazdy zagraniczne z ich pracy, co sprawiało, że czułem się bardziej towarzyski i otwarty, zacząłem próbować alkoholu. W wieku 14 lat zacząłem regularnie pić, bo dawało mi to poczucie luzu. Często uciekałem w świat wyobraźni. Prześladowania w szkole nasilały się z powodu mojego wyglądu (karłoowatość). W wieku 16 lat chciałem zbudować bombę i wysadzić w szkole (miałem doświadczenie w budowaniu improwizowanych ładunków wybuchowych z azotanu sodu, siarki i węgla), ale coś mnie powstrzymało. Pojawiły się problemy z prawem. Wybrałem technikum przypadkowo, licząc, że po Euro 2012 będzie praca. W regionie, z którego pochodzę, panowało duże bezrobocie. Od 15. roku życia słyszałem od rodziny, że mam dwie lewe ręce i nic nie umiem. Skończyłem technikum, zdałem maturę, ale przez rok nie mogłem znaleźć pracy. Nikt mi nie pomógł ani nie doradził, żebym wyjechał do większego miasta. Nikt mi nawet nie chciał pomóc bo rodzice się wstydzili tego że nie pracowałem nigdzie. Do fizycznej pracy się nie nadawałem kompletnie. Jakoś udało mi się zatrudnić u lokalnego Janusza gdzie byłem wykorzystywany za pół darmo (staż). Później udało mi się znaleźć pracę w delegacjach jako pracownik fizyczny (nic specjalnego. Przynieś podaj pozamiataj). To była niejako szkoła życia, ale coraz więcej piłem i robiłem coraz głupsze rzeczy o których nie chcę mówić. Poszedłem na studia zaoczne, ale je przerwałem, bo nie miałem czasu na zjazdy. Oczywiśce na budownctwo którego nienawidzę. Później poznałem dziewczynę, wyprowadziłem się do Wojewódzkiego, znalazłem słabo płatną, ale stałą pracę i spokojną. Udało mi się skończyć studia. Po kilku latach dziewczyna mnie zdradziła (za spokojny i za dobry byłem), a ja zmarnowałem 5 lat w pracy, gdzie pensja nie wzrosła. Po rozstaniu zaczęły się problemy z lekami i alkoholem. Z desperacji zmieniłem pracę, ale trafiłem na jeszcze gorszą bo dojazd był beznadziejny i dałem się zrobić jak dziecko. Szczęśliwie udało mi się znaleźć coś lepszego, poznałem kolejną dziewczynę i narzeczoną bo szybko się wkręciliśmy, ale z powodu alkoholu i moich problemów z zazdrością po porzednim związku również mnie zostawiła. Od półtora roku próbuję zmienić swoje życie, zmieniłem zawód, ale problem z alkoholem pozostał. Czuję, że zmarnowałem czas (między 22 a 28 rokiem życia), bo ludzie w moim wieku mają mieszkania i rodziny, a ja nie mam nic. Zastanawiam się, czy nie wrócić do rodzinnego domu, co mogłoby skończyć się stoczeniem bo tam nie ma niczego innego do roboty, bo nie widzę sensu swojej obecności w obecnym miejscu. Nie mam żadnych przydatnych umiejętności na rynku pracy i nawet nie wiem, co lubię robić. Próby wyjścia z nałogu są skazane na niepowodzenie, bo alkohol to jedyna rzecz w moim życiu która przynosi mi ulgę. Straciłem przez to wielu ludzi i sam urywam znajomości, by nikt nie musiał się mną zajmować.Próbowałem terapii uzależnień, robię kolejne podejście, bo z poprzedniej mnie wykopali. Próbowałem różnych leków, szczęśliwie nie uzależniłem się od nich ani od narkotyków. Niestety, kiedy piję, nie mam umiaru i często kończyłem przedawkowując leki. Myślę, że było tego więcej, ale rdzeń problemu pozostaje taki sam. Nic nie osiągnąłem i to mnie dobija, nie widzę wyjścia z tej sytuacji.Moim największym błędem było to, że zamiast zostać w domu rodzinnym, wyjechać za granicę i odłożyć pieniądze, wybrałem miasto, w którym nic nie osiągnąłem. Teraz nie wrócę na wieś, bo tam nie ma pracy, a w mniejszym mieście sytuacja będzie podobna. Straciłbym też znajomych, których mam teraz. Dodatkowo mam cholerny problem z zazdrością bo mam ból dupy że inni mają lepiej ode mnie o co nie jest trudno :)))#zalesie #depresja #gownowpis #zalpost #spierdolenie #alkoholizm

