Dzisiaj był mój pierwszy #maraton w życiu i przygotowywałem się do niego przez ostatnie 4 miesiące. Bieg zaczynał się o 6 rano, na miejscu trzeba było być o 5:30. Wiec poszedłem spać o 21 i ustawiłem sobie budzik na 4 rano. O 22h sąsiad barman wrócił do domu z pracy z 2 kolegami i jakimiś Julkami. Nie dało sie spać, schodziłem 3x i prosilem. Krzyczałem przez balkon, nic. Gadali, palili, skakali, słuchali muzyki. Do 3 rano mieli te imprezę i spałem tylko 1 godzinę. (ściany z dykty)Jak w zeszłym tygodniu podczas treningu przebiegłem 35 km fajnym tempem, to dzisiaj przebiegłem 12 km i padlem. Nie skończyłem maratonu, nawet połówki nie przebiegłem. Możecie mnie nazywać słabeuszem i p*zda ale nie dałem rady.Wróciłem do domu o 8 rano i poszedłem zapukać do drzwi imprezowicza. Waliłem 5 minut w drzwi tak, żeby cala szóstkę porządnie zbudzić. Otworzył wreszcie. Zaspany, tylko w gaciach, zapita morda, brzuch piwny, wklęsła klata, z tekstem "co ku4wa?"Wytłumaczyłem mu co i jak. On tylko kiwał głową. Zero przepraszam, zero czegokolwiek, pusty wzrok pijaka na kacu.Wiem, problemy pierwszego świata. Ale cholera smutno mi jest.#bieganie #alkoholizm #nieruchomosci z dykty #zalesieOczywiście dzwoniłem na policje, która przyjechała po 3 godzinach od zgłoszenia. Przyjechała o 2:45.

