Opublikowane
Perfekcjonizm mojej żony nas zabija. Moja żona ma jakiegoś fiźla na punkcie bycia perfekcyjną. Zdiagnozowane jest to, jako trauma z dzieciństwa - dla jej rodziców wszyscy są niewystarczająco dobrzy. Gdy miała problemy w szkole - jej wina, bo nie słucha pani. Gdy miała brudną bluzkę - jej wina. Do tego wskazywanie wszystkich błędów i NIGDY nie bycie chwalonym. Serio jej rodzice NIGDY nikogo nie chwalą. Nawet siebie nawzajem. Efekt? Dziewczyna robi rzeczy albo na 120% albo wcale. Jeśli coś zrobi i nie jest perfekcyjnie, to ubolewa i robi się agresywna. Takich przypadków jest na pęczki. Oczywiście najbardziej jaskrawy to porządki - w domu musi lśnić. Mamy dość duży dom, małe dziecko, to jest nie do zrobienia. Posprzątane podłogi - to kurz na szafkach. Posprzątany kurz - to pająki w rogach. Posprzątamy pająki - to krzaki na ogrodzie i tak w koło macieju. Dziecko - wszystko super, o jej, love ale... niech no tylko zamarudzi czy zapłacze. Od razu jest nastrój bojowy i to nie w stronę dziecka, tylko w stronę tego, kto jest pod ręką - najczęściej ja. Źle bawię, źle stoję, źle robię, mam sk...wiałe ruchy itp. itd. - wówczas nie przebiera w słowach. Kiedyś miałem urodziny. Był tort ale dwa wcześniejsze dni poświęciłem na obrabianie drewna do kominka. Gdy zawołała na tort, to miałem takie zakwasy, że ledwo zwlokłem się z wyra i po schodach kuśtykałem - całe ciało mnie bolało - kilka ton przewalone samodzielnie dało się we znaki. Na końcu usłyszałem, że jestem złośliwym ch...em XD Dlaczego? Bo raca zgasła! SERIO? Ofc przepraszała itp. ale tak jest zawsze, gdy perfekcyjna wizja nie jest perfekcyjna.Ogólnie dziewczyna złoto ale perfekcjonizm nas zabija. Jest coraz trudniej, bo dzieci z natury są nieperfekcyjne, więc powodów do awantury jest coraz więcej. Oczywiście po uniesieniu wie, że źle zrobiła i potem się dojeżdża, przeprasza i takie tam. Widać, że nie umie zapanować nad tym triggerem. Sugerowałem psychologa/psychiatrę i terapię ale "ona nie jest wariatką", więc no.... Generalnie jakakolwiek próba uniknięcia awantury jest niemożliwa. Np. gdy patrzy jak coś robię, to non stop wprowadza mi poprawki, choć jak przyjdzie "na gotowe", to zawsze jest ok. Twierdzi, że nie może patrzeć jak coś robię, bo dostaje szału - bo ja robię rzeczy nieperfekcyjnie, na swój sposób. Mam w dupie bycie perfekcyjnym. Tak samo jak próby rozmowy w trakcie awantury. Ona wyrzuca z siebie potok słów bezmyślnie. Jakakolwike próba reagowania jest bez sensu, bo ona i tak nie słyszy w swojej manii co ja mówię. Ucieczka/cisza - trigger do dalszego wyzywania. W zasadzie jedyna rada to przeczekać. Po fali przychodzi refleksja, przeprosiny i obwinianie siebie samej. Już nie zwracam uwagi na słowa, których używa, bo one nie mają znaczenia. Wiem, że nie myśli o mnie tak, jak wtedy mówi a robi to, bo musi sobie ulżyć i taki ma wzór w domu, bo w jej domu nie przebiera się w słowach. To jest jedyna wada jej osoby i naszego związku, dlatego nie chcę rozwodów i innych, bo poza tymi sytuacjami relacja jest super, jest wierna, uczciwa, szczera. W sumie ja już się zdystansowałem od tego ale niefajnie jest jak wybucha, chciałbym oszczędzić tego dziecku i jej samej, bo ją to też wyniszcza. Jak jej wytłumaczyć, że życie nie jest i nie będzie perfekcyjne a chodzi tylko o to, by być wystarczająco dobrym a nie idealnym. Przez to miała problemy w pracy - jest nieperfekcyjna, ludzie zwracają jej uwagę i MAJĄ RACJĘ - więc to z nią jest coś nie tak. Efekt - każda zmiana pracy na gorsze i ostatecznie porażka zawodowa (na ten moment) mimo bycia w gronie najlepszych studentów i absolwentów. Nie docenia w ogóle tego co ma, ciągle myśli o tym co jest niedoskonałe, co jest niedokładne, co jest źle zrobione i co trzeba poprawić.Ja wiem, że KAIZEN i dążenie do perfekcjonizmu jest ideeą z Japonii ale może dajmy sobie na luz i cieszmy się życiem, bo nie znamy dnia ani godziny, gdy umrzemy. Głupio umrzeć z myślą, że nie mamy posprzątane w salonie... #rozowepaski #gorzkiezale #logikarozowychpaskow #zalesie
––

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (4)
mirko_anonim
Opublikowane
Jak zaczęłam czytać to myślałam, że mąż pisze o mnie.Mi pomogło 1,5 roku terapii.Zawsze lista rzeczy do zrobienia była zbyt przerośnięta - albo robiłam wszystko albo nic.Porządek + perfekcyjna doeta z policzonym makro + 3 trening w tygodniu bo taka rozpiska + gotowanie niebieskiemu bo przecież musze być dobra żona + sprzątanie wszytskiego/poukładanie równo + w pracy wszystko musiałam mieć przeanalizowane super dokładnie, więc pracowałam za dużo + nauka na studia + kurs koniecznie super dokładnie przerobiony aby się rozwijać + sporo kłótni z mężem bo zrobił bałagan a ja jeszcze byłam nerwowa przez mniejszą ilość snu przez to wszystkoPo 5 latach takiego funcjonowania organizm zaczął dawać znać, nawet jak nic nie robiłam byłam padnięta. Przy terapi w pewnym momencie to zaczęło odpuszczać to miałam 3 miesiące gdzie tylko praca-jedznie-spanie i byłam zmęczona (podobno tak się dzieje jak faktycznie odpuszczasz i już się tak nie spinasz)Po terapii:Pracuje 8-16 jak nie zdaze to trudnoJa mniej wymagam jesli chodzi o porzadek i odpuscilam trocheNauczylam sie komunikowac ze niebieski troche bardziej pomaga w niektorych rzeczach (i nie komentuje tego, nie poprawiam bo zrobie lepiej ( ͡° ͜ʖ ͡°))Sporo tematow odpuscilamNawet doszlam do wniosku, ze zamiast perfekcyjnie oszczedzac, dopychac do duzego planu dnia jeszcze zakupy i gotowanie to kupie sobie cateringFajnie sie zyje teraz, umiem odpoczywac, nie zloszcze sie na tyle rzeczy i maz tez docenia ta zmiane mocno ( ͡° ͜ʖ ͡°)Tylko pytanie czy Twoja zona widzi w tym problem - bo ja widzialam od poczatku, nie umialam sobie z tym poradzic, bylam nieszczesliwa a w prwnym momencie jeszcze bardzo sfrustrowana i przemeczona, z jednoczesnym poczuciem porazki bo jak ciagniesz 7 srok za ogon to nic nie wychodzi.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Moja baba też ma tak samo, a z domu chyba tego nie wyniosła. Wręcz przeciwnie. To u mnie mniej chwalono, zawsze coś można było lepiej dopracować, "szorstka miłość", brak okazywania uczuć i nabijanie się z czyichś gaf. U mnie było dwóch chłopaków, u niej trzy dziewczyny. Może wieczne sprzątanie w domu jej rodziców to jest też jakiś trigger.Baba po prostu tak ma. Jakakolwiek uwaga, żeby zrobić coś inaczej jest traktowana jakbym zarzucał jej, że jest fatalną matką.Przy czym to nie jest wytykanie, że coś nie jest odkurzone. Kiedyś mieliśmy 4 garnki z resztkami rosołu w lodówce w stanie rozkładu. Jest ch@#$ową panią domu, ale z ambicjami po matce. Nie zrobi dwa dni pod rząd tego samego obiadu, ale "nie marnuje jedzenia". Chowa je do lodówki, a potem nie bierze go, bo nie wiadomo czy po dwóch dniach nie jest już zepsute. Potem sobie pleśnieje i po tygodniu albo więcej jest wyrzucane.Kurde, im więcej o tym piszę, tym bardziej sytuacja przypomina mi OPa. 8OAwantura zaczyna się od tego, że powiem jedno zdanie, ona dopowiada sobie trzy i jest wojna. To się dzieje zwłaszcza rano jak wstanie w złym humorze. Najlepiej spieprzać do roboty nic nie mówiąc. Wieczorem po pracy natychmiast zajmij się dziećmi, bo ona się cały dzień zajmowała.Po "czarnych chmurach" przychodzi okres rozluźnienia i amnezja na temat awantury i co się wtedy powiedziało.Wyzwiska mnie nie ruszają, ale wyzwiska, robienie awantury z pakowaniem walizek na ich oczach oraz grożenie rozwodem przy dzieciach już tak. Serio, przemoc domowa to nie tylko bicie. Pewnie posypią się komentarze, że jestem pantoflem, ale kalkuluję sytuację - na co nas stać, jak wyglądałaby alternatywa i niestety utrzymanie małżeństwa to mniejsze zło. Facet jest od noszenia ciężarów w końcu.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Głupio umrzeć z myślą, że nie mamy posprzątane w salonie
To na co czekacie jazda sprzątać salon bo nie wiadomo kiedy kostucha zapuka
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Ja bym nie ignorowala tego problemu i naciskała na terapię. Mam w najbliższym otoczeniu przypadek dziewczyny też perfekcjonistki która w końcu wpadła w obłęd, bo jednoczesnie pracujac i posiadajac dzieci nie byla w stanie nad wszystkim zapanowac. Wpadla w depresję i popełniła samobójstwo. Wiadomo, ze prawdopodobnie az tak nie bedzie w Waszym przypadku. Nie chce straszyc. Nie jest Twoja żona wariatką to fakt ale takie problemy moga prowadzic do depresji a wtedy juz z pewnością trzeba dzialac.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clzmfs8fh0160i0y6hjac0582

Dodane: 9 sierpnia 2024 - 10:19:55
Opublikowane

Autor był widzianyokoło 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy