Mireczki i Mirabelki oraz osoby mirkowskie, co sadzicie o rozwodach koscielnych? Jestem po rozwodzie, w sumie to nie chcialbym chyba byc sam cale zycie, duzo osob doradza mi rozwod koscielny. Ja osobiscie jestem goracym przeciwnikiem tej instytucji z kilku powodow:- sam "proces" to farsa, procedura jest niepowazna np. co do badania dojrzalosci, jedna godzinna rozmowa nic nie pokazuje o czlowieku, ale ksieza maja wg wlasnego mniemania jakis dar od Ducha sw stwierdzenia czy ktos jest dojrzaly po godzinie rozmowy (xD),- w ogole powody rozwodu koscielnego typu niedojrzalosc czy symulacja zgody malzenskiej, to dla mnie kolejna szopka, ja jestem doroslym mezczyzna, nie jestem ubezwlasnowolniony, tak samo moja ex malzonka, to doszukiwanie sie niedojrzalosci i tego typu rzeczy mnie ogolnie smieszy, widzialy galy co braly, ze tak powiem, ogolnie ja uznaje niewaznosc malzenstwa taka jak w sadach panstwowych czyli niewazne gdy przyjde na slub z cudzym dowodem, reszta to dla mnie robienie jaj z sakramentow,- ja mam ogolnie jakis szacunek do wlasnego slowa i slow innych ludzie, papierek, ze slub sie nie odbyl w ogole, to dla mnie zupelne zaprzeczenie doroslosci,- ogolnie we wszystkich innych sferach ponosze konsekwencje, w pracy czy w normalnym sadzie nikogo nie obchodzi czy ja sie czuje dojrzaly tylko mam robic to co mam robic, takie podejscie preferuje,- sady kurialne zajmuja sie przenoszeniem pedofili miedzy parafiami, wiec nie wydaje mi sie zeby byli uprawnieni moralnie i duchowo do orzekania czy ktos zawarl sakrament waznie na jakiejkolwiek podstawie, nawet tych formalnych po prawdzie,- ogolnie cokolwiek kto powie, to Bog obdarzyl mnie wieloma laskami wynikajacymi z sakramentu malzenstwa nawet po rozwodzie, wiec tym bardziej mam w nosie rozwod koscielny.- sama instytucja tzw. "stwierdzenia niewaznosci" to dla mnie farsa, slub sie odbyl, tuszowanie rzeczywistosci, ze nie to wg mnie zaklamanie.Ujalbym to tak: w kosciele nie ma rozwodow, sa tylko stwierdzenia niewaznosci tak samo jak w kosciele nie ma pedofili, sa tylko przeniesienia na inna parafie.No i mam zagwozdke, bo jesli Bog kogos postawi kiedys na mojej drodze, to pewnie chcialbym sie wiazac, z drugiej strony, slubowalem co slubowalem. Z drugiej strony ja mam swoja relacje z Bogiem i przed tym Bogiem slubowalem bezwarunkowa wiernosc, nie bylo tam zadnej gwiazdki, ze jesli zona odejdzie, to jestem z przysiegi zwolniony. Co o tym myslicie?#rozwod

