Mam taki problem. Żona od jakichs 2 lat choruje na depresje, objawia się mega agresją, wyzywaniem mnie codziennie od śmieci, kurew etc. Zdiagnozowana byla dopiero jakies pol roku temu, dostawala jakies tabletki co nie dzialaly, teraz od miesiaca brala jakies, ktore wydawaly mi sie, ze dzialaja, ale niestety widzę, że sytuacja zaczyna wracać do wyzywania mnie i robienia awantur. Seks tak od 7 miesiecy uprawiamy raz na miesiac. U mnie libido tez juz spadlo do 0 a mialem bardzo duze. Wczesniej bylo mniej wiecej 1-2 razy w tygodniu. Żona przy dzieciach podwaza to co mowie i jak je wychowuje - przez to totalnie sie nie sluchaja, ciagle placza i rozrabiaja. Przy znajomych jest chamska w stosunku do mnie, nie caluje sie od jakichs 3 lat, nie spimy ze soba w lozku tez od 2 lat mniej weicej - to tylko i wylacznie jej decyzje. Mamy 2 dzieci, ponizej 5 lat. Chce sie rozwiesc tylko mam tez pare problemow zwiazanych z finansami. Zarabiam kolo 40k pln na reke miesiecznie. Ogolnie majatku sprzed slubu mam duzo bo sie pozno poznalismy. Zona nie pracuje, zyjemy dosyc skromnie jak na mozliwosci - wydajemy okolo 15k srednio miesiecznie ze wszystkim (wakacje etc). Zona przed slubem zarabiala okolo 10-12 na reke przed covidem. Jakie moga mi dowalic alimenty w takiej sytuacji? Dodatkowo w trakcie malzenstwa remontowalem jedna nieruchomosc i wpakowalem tam 250k - czy bede musial jej oddawac polowe? To stary dom, kostka, ktory kupilem przed slubem i chcialbym isc w linie ze remonty byly konieczne zeby utrzymac wartosc. Dajcie jakies rady jak ktos mial/zna podobna sytuacje. Chce wnioskowac o opieke naprzemienna ze wzgledu na to, ze zona przez chorobe juz spowodowala ze dzieci wyladowaly w szpitalu pare razy bo ich nie dopilnowala, ale nie wiem jak z przyznawaniem tego przez sady. I jak z alimentami na nia? Czy moze sie o nie ubiegac? #rozwod

