#logikarozowychpaskow #rozowepaski #zwiazki #logikaniebieskichpaskow #niebieskiepaskiWersja krótka: laska z pracy, z którą miałem dobry kontakt i mieliśmy się ku sobie, ma gacha w innym mieście, próbuje zwodzić mnie za nos i okłamuje, dając jakąś nadzieje. Zamiast poprostu powiedzieć mi, że ma kogoś i nie jest zainteresowana, to woli odpierdalać taki cyrk. Z czego to wynika? Pytanie: bawić się w kotka i myszkę i ciągnąć to na chłodno, żeby zobaczyć jak długo łaska tak będzie kłamać i ewentualnie i spróbować ją zbałamucić, czy lepiej wyłożyć karty na stół i zakończyć tę historię. A jeśli to drugie to lepiej sms czy w cztery oczy, aby popatrzeć jak się wije i tłumaczy?Wersja długa:No tak. Od pewnego czasu zaczęła kręcić mnie koleżanka z pracy, myślę że ją też. I tu pierwsze ostrzenie: gdzie się mieszka i pracuje, tam się chujem nie wojuje. No ale co tam. Drugie ostrzeżenie to samotna młoda matka, z lekkim vibem patusiary, np. fajki, dziary. No ale co tam. Fajnie nam się gadało, były wyraźne zaczepki z jej strony, próby szukania kontaktu. No i tu trochę zawaliłem, mogłem kuć żelazo póki gorące, tym czasem się lekko zdystansowałem do niej.Po pewnym czasie, zauważyłem wyraźną zmianę w jej zachowaniu. Zwiększenie dystansu z jej strony, stopniowe ograniczenie kontaktu. Jakieś pomysły na zmianę pracy z jej strony, 2-3 dni nie obecności niby z powodu choroby. Następnie okazało się, że codziennie po pracy jeździ do innego miasta, niby do znajomych. Prawdopodobnie bez dzieciaka. No i wraca wieczorem. Jeździ pożyczonym autem, którego właściciel z tego co zrozumiałem stracił prawko, czyli jakiś badboy. Kolejne ostrzeżenie. No ale, tak mnie nosiłem, bo i tak nie miałem nic do stracenia, więc zapytałem czy by nie chciała się kiedyś spotkać po pracy. Powiedziała ok, ale teraz może mieć mało czasu. Od tego momentu zaczęliśmy pisać sms i coś tam znowu więcej gadać w pracy. W sobotę wiedziałem, że ma chwilkę po południu czasu, to rzuciłem luźną pozycją wyjścia, na którą dość dziwnie zareagowała. Późnej jeszcze chwilę pisaliśmy do momentu aż ponownie zaproponowałem sms spotkanie w ten dzień. Cisza. Odpowiedziała dopiero następnego dnia ok 10. Niby ją zmuliło i zasnąła, spoko, jechała dzień wcześniej z matką pół Polski, mogła być zmęczona.Nastepnego znów gdzieś tam z matką jechała z pół Polski. I pod koniec dnia wrzuciła mi screena z apki, ile km zrobiła i sama się wjebał, bo wyszło tam, że dzień wcześniej, gdy chciałem ją zaprosić, w momencie, gdy ze mną pisała, pojechała do drugiego miasta, do tych "znajomych", a raczej do typa. A mnie okłamała.Zamiast poprostu powiedzieć mi, że ma kogoś i nie jest zainteresowana, to woli odpierdalać taki cyrk. Z czego to wynika? I teraz pytanie: bawić się w kotka i myszkę i ciągnąć to na chłodno, żeby zobaczyć jak długo łaska tak będzie kłamać i ewentualnie i spróbować ją zbałamucić, czy lepiej wyłożyć karty na stół i zakończyć tę historię. A jeśli to drugie to lepiej sms czy w cztery oczy, aby popatrzeć jak się wije i tłumaczy?

