#praca #pracbaza #januszex #kolchozAż muszę parę słów wyrzucić, bo mną telepie. Rzuciłem kwitem w obecnej pracy, bo muszę zmienić miasto, obecne w którym mieszkam i żyję jest bez perspektyw.W obecnej pracy przepracowałem 3 lata, nie powiem, że wszystko bez problemów, bo parę wtopek było, ale bez przesady. Ale ogólnie byłem dobrym pracownikiem.No i już dużo wcześniej powiedziałem swojemu kierownikowi o sprawie (że myślę o wypowiedzeniu) i prawdopodobnie złożę kwit pod koniec listopada. W przedostatnim tygodniu listopada kierownik powiedział, że "to jeszcze dostaniesz podwyżkę, może Cię przekona, a jeśli nie to chociaż ostatnie miesiące pracy będziesz miał lepszą wypłatę". Coś takiego, nie pamiętam do końca, ale zrozumiałem że liczy się z tym, że pieniądze mnie nie przekonają. Zresztą mówiłem o przyczynie wyprowadzki, może myślał że blefuję.W ostatnim tygodniu listopada, chyba we wtorek dostałem info z kadr o podwyżce i podpisałem oczywiście aneks. W piątek złożyłem wypowiedzenie, bo jednak trzymam się tego planu.Do meritum - jakie było zaskoczenie kierownika i nagle obrót narracji o 180 stopni jak podsunąłem wypowiedzenie do podpisu XDPatrzy na mnie wzrokiem i mówi "ooo to teraz wiesz, że już możesz nie dostać podwyżki? bo nie podpisywałeś aneksu, prawda?" No ja mówię, że oh, sorry zapomniałem powiedzieć, ale podpisałem xDW piątek kierownik nawet nie podał ręki na pożegnanie.Dzisiaj wrócił do tematu "noo masz to szczęście, że chroni cię prawo pracy i podwyżka zostaje". Ooo ja Cieee;) Wielki łaskawiec, Pan i władca. Dziękuję w imieniu wszystkich kołchoźników. Nie wiem co to za zagranie, ale kolejny raz życie pokazuje mi nauczkę. Juz gdzieś podobnego coś słyszałem, że jak trybik zasuwa na 300% normy to najlepszy pracownik, ale jak się zwalnia to już najgorszy niezależnie od warunków. Żałosne Januszexy.

