Cześć wszystkim, w tym roku planuję rozpocząć studia i boję się złego wyboru... Trochę słów o mnie, 23 lata, ostatnie cztery pracowałem w sklepie z meblami. Jeszcze w klasie maturalnej mój tata ciężko zachorował i mieliśmy duże problemy finansowe (jedyny żywiciel rodziny). Maturę udało się ostatecznie zdać i to z całkiem dobrym wynikiem ~60% z matmy r. i po ~80% z geografii oraz angielskiego. Nie mam jakiś ściśle określonych zainteresowań. W chwili obecnej moje miejsce pracy jest likwidowane. Szef wprost mi powiedział, że będzie zamykał biznes, bo meble się nie sprzedają. Wiem, że to ostatni dzwonek na zdobycie wykształcenia. Nie chcę być do końca życia w takim miejscu. Z plusów, przez ostatnie 4 lata udało mi się odłożyć 120k zł na koncie XTB (obecna wartość) wszystko co zarabiałem to wkładałem na giełdę. Co do miasta to Gdańsk lub Warszawa, mniej więcej do obu mam trzy godziny autem z mojego zadupia (warminsko-mazurskie here). Największy problem mam z kierunkiem, rozważam praktycznie wszystko od prawo, finansów po jakiś kierunek na politechnice. Moim takim marzeniem jest mieć stabilną pracą i dostać te 10k brutto. Mam oszczędności, więc mogę sobie pozwolić, na pierwszy rok czy dwa bez pracy. Niestety, ale na pomoc rodziców, a w zasadzie tylko mamy nie mogę liczyć. Najbardziej boję się, że wybiorę jakiś kierunek i potem nie będzie po nim pracy... w klasie maturalnej miałem zamiar iść na informatykę, ale może to i dobrze, że tak się nie stało, bo miałbym teraz mega duże problemy zawodowe. Co byście wybrali, mając znowu te 18/19 lat? Wiem, że nie mogę sobie pozwolić na zmarnowanie kolejnych kilku lat. #pracbaza #studbaza #korposwiat #prawo #finanse #politechnika #programista15k #polibuda #gdansk #warszawa

