Tldr: dziewczyna narzeka że przestałem się starać o związekCześć mirasy. Mam problem natury sercowej. Jestem z dziewczyną już prawie 3 lata. Ja mam 29, ona 28. Mieszkamy razem w moim mieszkaniu. Coraz częściej przewija się temat ślubu, z inicjatywy dziewczyny. Jednocześnie ciągle słyszę pretensje do mnie:- "nigdzie mnie nie zabierasz"- "nie chodzimy na randki"- "nie starasz się"- "nie dbasz o związek"- "nie jest jak dawniej"- "nie kupujesz kwiatów/prezentów"Po części się z nią zgadzam. Nie robię tych rzeczy celowo. Nie kupuję prezentów i nie zabieram jej na randki, bo wydaje mi się, że to już nie ten etap? Przez te wszystkie lata ciągłego wychodzenia chciałbym w końcu się ustatkować. Nie interesuje mnie chodzenie do kolejnych restauracji. Powiem wam że na mapie Warszawy mało jest miejsc, w których nie byliśmy, więc wyobraźcie sobie ile tego było.Nie interesuje mnie kupowanie prezentów i kwiatów co chwilę, bo te prezenty się zwyczajnie kurzą w mieszkaniu, a poza tym nawet nie mam pomysłu co mógłbym kupić. Wg mnie w zupełności wystarczy prezent na urodziny, święta i walentynki. Uważam że to aż nadto.I tutaj wchodzi temat tego całego ślubu. Ja chciałbym wziąć ślub i mieć dzieci, ale ja MUSZĘ mieć pewność, że to ta jedyna. A szczerze mówiąc gdy słyszę pretensje o to, że nie chodzimy na randki i nie kupuję jej prezentów to sobie myślę, że skoro się kłócimy o takie głupoty to chyba i tak nasze małżeństwo by nie przetrwało.Mamy mieszkanie, mamy fajny dochód, zarówno mnie jak i dziewczynie zostaje dużo pieniędzy po opłaceniu rachunków. Stać nas na hobby, możemy robić co się nam żywnie podoba. Spędzamy czas wspólnie, oglądamy filmy i seriale, biegamy, chodzimy na siłkę. Uważam, że dobrze się dzielimy obowiązkami domowymi, nie jest tak jak u moich znajomych że tylko kobieta sprząta, a facet nic nie robi w domu. Dziewczyna nigdy nie narzekała na podział obowiązków. Ja więcej i lepiej gotuję niż ona. Sprzątanie dzielimy pół na pół. Zresztą nie oszukujmy się, przy 2 osobach bez dzieci to tego sprzatania dużo nie ma. Wystarczy kilka godzin w sobotę, a na co dzień używamy robota sprzątającego, zmywarki itd. To nie te czasy, gdzie trzeba było godzinami zmywać talerze i codziennie samodzielnie odkurzaćCzy to nie wystarcza? Czy naprawdę miłość w dzisiejszych czasach rozchodzi się o pieprzone kwiaty i prezenty? Żałuję, że na początku się tak dużo starałem z tym wszystkim, bo dziewczyna się do tego przyzwyczaiła i gdy teraz chcę powrócić na moim zdaniem normalne tory, to konfrontuję się z negatywną reakcją.W tym momencie jestem w kropce i nawet zastanawiam się nad zerwaniem z nią, bo niestety nie ufam jej i nie widzę w niej matki moich przyszłych dzieci, a na tym mi zależy teraz najbardziej. Piekielnie boję się, że jak wezmę z nią ślub to szybko będzie rozwód z tych wyżej wymienionych powodów, że już nie chodzimy na randki, nie kupuję prezentów itd. A ja przysięgę małżeńską traktuję poważnie i naprawdę szukam kogoś z kim mógłbym przeżyć w zdrowiu i w chorobie do końca naszych dni. Szczerze jestem zmęczony tym związkiem, tak naprawdę od samego początku się zmuszałem do tych wyjść na miasto, prezentów, bo myślałem że to tylko taki początek a z czasem będzie "normalnie".Jeśli natomiast związki z kobietami tak właśnie wyglądają, że to jest nieustanna praca i ciągle trzeba wypełniać jakieś zadania, żeby czasem dziewczyna/żona nie odeszła to chyba to nie jest dla mnie i tak szczerze chyba się wypisuję z tej gry. Chciałbym mieć rodzinę, dzieci, ale to chyba dla mnie za dużo.Z chęcią poznam waszą opinię czy ja jestem zwykłym dziwakiem, a czy może mam trochę racji. Szczególnie byłoby fajnie gdyby #rozowepaski sie wypowiedziały jak to wygląda z waszej perspektywy. Przepraszam za wołanie ale chciałbym poznać opinię @wykopowa_ona _, bo co roku wyczekuję waszej kolejnej rocznicy i wydajecie mi się taką "normalną" parą, choć mogę się mylić. Nebiescy też piszcie jakie macie zdanie #niebieskiepaski #zwiazki #gorzkiezale #slub

