Mirki! Proste pytanie - jak się nie przejmować? Łapię się na tym już jakiś czas, że odziedziczyłem po mojej mamie przejmowanie się najmniejszymi drobnostkami. Ogólnie nie boję się jakoś życia - od kilku lat mieszkam i żyję sam, więc muszę wszystko ogarniać. Ale no właśnie. Przejmuję się i jestem przewrażliwiony - zwłaszcza na punkcie zdrowia (rodzice zmarli na raka) i to w każdym aspekcie który odbiega od normy. Ale oprócz tego również zadania i zdarzenia dnia codziennego potrafią pochłaniać moje myśli aż nadto - czy samochód przejdzie przegląd, czy nie popełniłem rażącego błędu przy remoncie podczas robienia X, czy podczas mojej nieobecnosci nic sie nie stanie w domu, nie zaleję sasiada, itp. (Tu moze troche hiperbolizuje, ale chcialem oddac sens). A do tego przejmowanie się czy ważniejsze decyzje, które mam podjąć są właściwe, ważenie ich godzinami, dniami. Przejmuję się też ludźmi, jeśli działam w grupie to chciałbym wszystkich traktować równo i sprawiedliwie co wydaje mi się, że obraca się czasem przeciwko mnie. Nadal twierdzę, że ogólnie radzę sobie w życiu, jednak tak w środku mam wrażenie, że za dużo mojej energii zużywa wspomniane przejmowanie się, niepewność. Mam wrażenie że sporo ludzi nie wnika tak bardzo w szczegóły swoich działań, nie analizuje ich przesadnie skupiając się na negatywnych aspektach, nie zakłada złego scenariusza, a ja nie umiem. Jakieś rady czy wskazówki? #psychologia

