Moja rodzina rzuca głupie teksty o moim partnerze i jest mi bardzo przykro z tego powodu.Jestem kobietą 30+, ale w obecnym związku jestem od niedawna. Czuję, że to może być ten, bo fajnie się dogadujemy, mamy wspólne cele i kochamy się. Moi rodzice zaprosili mnie i mojego faceta na obiad, bo chcieli go poznać. Był tam też mój starszy brat (rozwodnik) i młodsza siostra z narzeczonym. Wydawało się, że spotkanie przebiegło ok, ot rozmowa, wiadomo - było trochę wypytywania, bo chcieli się o nim czegoś dowiedzieć, ale nic wścibskiego czy nie na miejscu.Po kilku godzinach spędzonych w powyższym gronie mój mężczyzna wrócił do siebie, a ja jeszcze zostałam z rodziną. I wtedy się zaczęło. Jakieś drobne uszczypliwości, śmieszkowanie (np. z jego zapiętej pod samą szyję koszuli), teksty typu: „a ty nie za ładna dla niego?”, „a on nie za sztywny dla ciebie?”, „on musi dużo zarabiać, co?” i tym podobne. Głównie śmiał się mój brat, ale tata, siostra i narzeczony siostry to podchwycili. Tylko mama powiedziała coś w stylu, że najważniejsze jest to, że najwyraźniej dobrze nam razem, ale też nie wybrzmiało z jej ust jakieś jednoznaczne wsparcie.Na samym początku myślałam, że się po prostu niewinnie zgrywają, ale z każdym kolejnym tekstem coraz bardziej sobie uświadamiałam, że oni chyba naprawdę uważają go za jakiegoś gorszego/niewystarczającego, choć nie dał im ku temu powodów.Oczywiście próbowałam uciąć te głupie docinki, a nawet się mocno zdenerwowałam i powiedziałam, że nie życzę sobie takich tekstów i że oczekiwałam po nich wsparcia, a nie przytyków. Brat rzucił coś typu „sory siostra, przecież wiesz, że chcemy dla ciebie dobrze” i temat się skończył, ale nie czułam w tym autentycznej skruchy. Pomogłam mamie w kuchni posprzątać po gościach i wróciłam do siebie. Wracając, miałam zły w oczach, bo strasznie mnie ta sytuacja zabolała.I może powiecie, że niepotrzebnie się przejmuję, bo to nie oni będą z moim facetem tylko ja. I będziecie mieć rację, jednak nie zmieni to tego, że strasznie się zawiodłam na mojej rodzinie. I po ludzku zabolało mnie, że nie akceptują, a wręcz wyśmiewają kogoś, kogo kocham. Ja generalnie z rodziną mam dobry kontakt i nigdy nie spodziewałam się, że może mnie spotkać taka przykrość z ich strony. Tym bardziej, że żonę brata (już byłą) i narzeczonego siostry przyjęli ciepło. Czy mój facet jest różny od nich? Pewnie tak, nie jest to dusza towarzystwa (w przeciwieństwie do brata czy jego byłej żony) ani bajerant, który będzie się podlizywał przyszłym teściom albo próbował być zabawny na siłę (jak narzeczony siostry). Nie uważam jednak tego za minus ani coś niestosownego. Był trochę spięty, ale to chyba normalne w takich okolicznościach. Przez całe spotkanie był kulturalny, miły i nie dał powodów do żadnych złośliwości czy zarzutów w jego stronę. Normalnie odpowiadał i podtrzymywał rozmowę. Nie mówiłam partnerowi o tych tekstach, ale zauważył, że jestem jakaś smutna. Kompletnie mnie ta sytuacja zniechęciła do dalszych spotkań w gronie - wydawałoby się - najbliższych osób.#zalesie #rodzina #zwiazki #feels

