#gorzkiezale #zalesie #psychiatra #psycholog #przegryw #nerwicaJezus Maria, jeszcze chwila, a przez błachostkę wykituję psychicznie. Parę miesięcy temu, przed przeprowadzką pisałem z pytaniem z Anonima o pewne miasto w Polsce, jak się mieszka, jak wygląda życie towarzyskie, jak z pracą. Żeby nikogo nie urazić nie napiszę wprost, zrobię Wam zabawę o zgadujcie jak chcecie.Po paru miesiącach mieszkania mam własną, wypracowaną odpowiedź - ch&^owo. Nawet nie wiedziałem, że tak bardzo potrzebuję /big citi lajf/. Czuję, że tracę rok czasu z mojego życia mieszkając w tym mieście. Złoszczę się, bo skoro i tak tu utknęliśmy do grudnia to chociaż mogliśmy utknąć w Poznaniu, dopiero po 30 latach mojego życia odkryłem to miasto i jak zaje&*%ie ono wygląda. Albo mogliśmy siedzieć w takim Gdańsku i wychodzić sobie na plażę w niedziele albo zwiedzać park trójmiejski.Wyprowadziliśmy się z różową o jakieś 200 km od naszego wcześniejszego miejsca zamieszkania. Niby niedużo, ludzie przez pół Europy jeżdżą, ale no nie wiem. Totalnie nie siadła mi ta wyprowadzka.Kuuurr%$wa, naprawdę, ja już nie chcę, już mam dosyć, wracajmy. Gdyby nie umowa o mieszkanie, którą mamy do końca roku to pakowałbym się i wyjeżdżał jeszcze dzisiaj.Szukaliśmy miejsca, w którym nie będzie betonozy i będzie zielono. Mamy zielono, ale nie w tej formie jakiej chcieliśmy. Zamiast czegoś w stylu park - osiedle - uliczka - rządek drzew - chodnik - trawka i kwiatuszki (jestem oczami wyobraźni w Poznaniu) to mamy coś na zasadzie osiedle - dziki las, niedostępny dla pieszych - rów w którym chowa się tir - autostrada - drugi rów - metalowa siatka - rów - węzeł drogowy - dziki las, nosz kurna!!! No jest zielono, ale nie na to się umawialiśmy! Aaa! Opisałem rubieże miasta, bo w samym mieście jest betonowo jak sam c&uj.W ogóle, miasto średniej wielkości, będące częścią większej aglomeracji, a tak się tu nudzimy, nic się tutaj totalnie nie dzieje. Gorzej jak w powiatowym, bo powiatowe można przynajmniej obskoczyć w 10 minut pieszo, a nie kisić się między blokami. Jeżdżenie 40 km do miasta obok to też nie jest sposób, co mi po tym jak nie mogę wrócić uberkiem, a jeszcze chciałem skorzystać z życia i się wybawić, a tymczasem od początku roku, poza wyjściem na pizzę i piwo, to nigdzie nie wyszliśmy.

