Mam ostatnio "overthinking", jestem w związkach jakikolwiek, krótkich/długich od praktycznie podstawówki, plus minus z jakimiś przerwami. Powiedzmy, że takie "poważny" związek zaczął się w wieku 19 lat, związek trwał 3 lata. Potem miałem prawie dwa lata przerwy jako singiel, aktualnie od 12 lat w związku i wiecie co? Jak ja qwa tęsknie za tym okresem, gdzie byłem singlem, błogosławione 2 lata:- byłem wolny, dosłownie mogłem robić to co mi się podoba, wyjście na miasto, wyjście do pubu, siłownia kiedy chcę, wypady za miasto z kumplami, nikt nie suszył głowy, nikt nie czekał. Wracałem do domu i mogłem sobie grać, oglądać tv bez "pamiętaj wyrzucić śmieci, pamiętaj, że... zrób... długo jeszcze będziesz siedział " :D i żeby nie było, mój związek jest mega udany. Ale mam wrażenie, że dwie osoby zawszę generują 2x problemów, stresów i innych sytuacji. Taka natura związków. Nigdy w pełni nie wybawiłem się jako singiel, chciałbym czasem po prostu pobyć w 100% sam ze sobą. Trochę to dla mnie abstrakcja, związki w pewnym sensie zawsze wychodziły same naturalnie i w większości nie z mojej inicjatywy. tak więc czołem i #single doceniajcie to co macie (jakkolwiek to źle brzmi) #psychologia #rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

