We środę mam pogrzeb bliskiej mi osoby, zdecydowałem, że chciałbym iść do komunii, pierwszy raz od 10 lat. Kiedyś byłem praktykującym katolikiem, przez ostatnie 10 lat jestem katolikiem wierzącym, ale do kościoła nie chodzę ani się nie spowiadam.Mam w związku z tym pewien dylemat moralny, bo po prostu nie poczuwam się do grzechu. Nie oszukuje, nie kradnę, nie zabijam ludzi, nie wyrządzam innym żadnej krzywdy. Wydaje mi się, że jestem po prostu dobrym człowiekiem, jak ktoś jest w potrzebie to zawsze pomogę.Katechizm kościoła uczy, że należy dbać o potrzeby kościoła czyli dawać jakąś ofiarę - dla mnie to nie jest grzech, wolę wpłacić na zbiórkę dla kogoś potrzebującego.Tak samo nakazuje chodzić do kościoła - ja Boga noszę w sercu i modle się do niego, bardzo mocno w niego wierzę, nie potrzebuje do tego kościoła.To samo ze spowiedzią - rozmawiam z Bogiem podczas modlitwy, nie potrzebuję do tego księdza.Jedyny grzech do którego się poczuwam to seks ze swoją dziewczyną, bo nie jesteśmy małżeństwem i nie planujemy póki co dzieci. Więc nawet gdyby była moją żoną, a robilibyśmy to w zabezpieczeniu, to i tak byłby to grzech.Czy mam się spowiadać z grzechów do których się nie poczuwam, mimo że nauka kościoła mówi inaczej (przykazania kościelne)?Jak ksiądz zareaguje na to, że nie byłem u spowiedzi 10 lat, a teraz nagle się wybieram? Macie dla mnie jakieś praktyczne rady?#kosciol #pogrzeb #wiara #katolicyzm #modlitwa #spowiedz #komunia

