artystyczny-pionier-12 pisze:
Taka była zaszłość kulturowa. Od pradawnych czasów mężczyzna musiał udowodnić swoją przydatność do bycia ojcem i możliwość utrzymania rodziny. Z czasem z dosłownego przeszło to na symboliczne czyli różnego rodzaju prezenty pokazywały spryt i "zasobność portfela", organizowanie czasu zaradność i zdolności przywódcze, "romantyczne gesty" zaangażowanie na tyle wysokie że zmusza do wyjścia ze strefy komfortu itd. Wszystko to tworzyło podwaliny do monogamicznego związku, najczęściej małżeństwa w którym mężczyzna za włożoną pracę otrzymywał "własne stado" zorganizowane tak, że przez szereg norm społecznych i zwyczajów miał pewność, że dzieci na których wychowanie łoży są jego (żona dziewica do ślubu, zasady moralne zabraniające bliskich kontaktów z innymi mężczyznami itd.) , że będzie miał realny wkład w to jak będzie wyglądało życie domowe (żona posłuszna mężowi), że dzieci będą miały najlepszą możliwą opiekę (opieka matki, porządek i czystość w domu) że majątek wynikający z pracy całego życia pozostawi dzieciom które go nie roztrwonią (dzieci posłuszne rodzicom).Teraz tego wszystkiego nie ma, kobiety publicznie chwalą się że nie potrafią gotować, że nie sprzątają nawet po sobie, o obyczajach nie ma co się rozpisywać ale dziewicy bez nałogów i traum damsko-męskich już nie ma chyba nigdzie. Więc skoro kobiety nie trzymają się swojej części "umowy", a opieka nad swoim potomstwem i praca dla męża jest postrzegana jako zniewolenie podczas gdy przepisywanie z papierka do komputerka dla obcego faceta (swojego szefa) jest postępem, równością i wyzwoleniem no to dlaczego faceci mają pajacować, płacić i zabiegać skoro za to nie dostają nawet 1/10 tego co ich dziadkowie?W obecnych czasach patrząc od strony faceta nie ma dosłownie żadnych plusów bycia w długoterminowym związku a co dopiero małżeństwie. I mówię to sam w nim będąc. Nakład pracy, pieniędzy i wysiłku jaki musimy poświęcić dla kobiety nie jest równoważony nawet w kilku procentach. Jeżeli ktoś nie potrzebuje mieć dzieci żeby im zostawić majątek nie ma dosłownie żadnego logicznego powodu żeby być w związku.Co mnie zawsze fascynuje to większość kobiet jest święcie przekonana, że dla mężczyzny wystarczającą nagrodą jest sama możliwość przebywania z nią. Jest to taki absurd, że przez moje dosłownie kilkadziesiąt lat na tej ziemi nie jestem w stanie tego pojąć, zwłaszcza, że większość z nich zakłada, że w tym czasie to mężczyzna ma się wykazywać i ją zabawiać. Jak OP.