Opublikowane
Jest sens szukać pomocy u psychologa/terapeuty/psychiatry jeżeli wkurza i irytuje mnie pracowanie? Po prostu nienawidzę wstawać rano i pracować. Tak, nie znam innego sposobu niż praca na etacie. Zmiana pracy nic nie pomaga. Jestem przed czterdziestką. Mam wyższe, jestem po it, ale nie pracuje w tym. Nie lubię tego. Pracuje obecnie poniżej swoich kwalifikacji. Zarabiałem więcej po studiach z 15 lat temu niż teraz. Nie interesuje mnie wyścig szczurów, zadowolę się najniższą krajową i nie chce więcej.Mam w miarę spokojną pracę, mam być do dyspozycji i jestem takim przynieś, podaj, pozamiataj (biuro, nie januszex). Ale mimo wszystko stresuje mnie to, nie chce mi się nic robić, wszystko jest na siłę. I nawet w domu myślę o tym, że jutro znów coś tam będzie do zrobienia. Weekendy dają chwilową ulgę. Ale nie potrafię podejść do tego aby mieć wywalone na to i robić swoje.Czy jakiś lekarz jest w stanie mi pomóc? Próbowałem kilka razy z psychologiem to odebrałem to jako skok na kasę. Zero konkretów tylko kolejne wizyty i opowiadanie o niebieskich migdałach. Rady na zasadzie idź pobiegaj, zobaczysz efekty. Często nawet abstrakcyjne porady typu aby wrócił do it i tam zarabiał grubą kasę. Ale nie tego chce.Myślicie, że znajdę kogoś kto mi pomoże? Jest sens szukać pomocy u psychiatry i liczyć na jakieś leki?#zalesie #psychologia #psychiatria #psychoterapia #depresja #lenistwo

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
@Nemayu: No widzisz. Ciężko to nazwać stresem nawet. Po prostu to jest takie lenistwo, że cały czas mam w głowie, ze znów ktoś coś będzie chciał. A mi pracować się nie chce. Nie daje to żadnej frajdy. Tak, przejmuje się nadmiernie.Do zwolnienia mnie to raczej daleko, nie mam teraz żadnej odpowiedzialnej pracy. Po prostu muszę być punktualnie i już samo to jest dla mnie denerwujące. Zawsze rano wstaje i gadam "znów do tego kołchozu" I nawet w pracy czasem tak powiem to się na mnie patrzą jak na głupka. A weź tu jeszcze siedź 8 godzin i pracuj. Daj spokój. W poprzednich pracach to ja sam tworzyłem kłótnie aby podkurzyć ich żeby mnie zwolnili. Nie zależy mi na pracy. Chodziłem z musu i miałem w głowie, ze jak mnie wywalą to mam czyste sumienie i matka będzie mnie utrzymywała. Jak uprzyjemnić czas w pracy? Nie robić nic. Tak zakręcić aby moje obowiązki wykonali inni, zwalając na niewiedzę, zapracowanie, brak czasu. I udawać, że coś się robi. Wszystkie wyjścia służbowe przeciągać, wymyślać jakieś wypadki, korki po drodze. Ja nawet wymyślałem, że byłem świadkiem wypadku i musiałem jechać na komisariat, a w rzeczywistości poszedłem sobie do domu xD I tym sposobem mam w pracy czas na patrzenie się w ścianę, telefon, itp.Wypalenie zawodowe tak. Ale samo obecne miejsce pracy to nie, bo w 20 innych było tak samo albo i gorzej. Tu akurat zostałem przyjęty bo... pracują same kobiety, często brakowało "faceta" bo prac typu przynieś, podaj, zdejmij z szafy, wejdź na drabinę. Do tego dużo pijaczków, cyganów wchodziło do biura, doszło nawet do kradzieży. Więc jestem takim ochroniarzem, magazynierem, archiwistą i osobą co lata na pocztę, do urzędów, do sklepu, drukarni i po pączki przy okazji. No i trochę informatyk bo grażynki nie potrafią edytować pdfa albo zmienić papieru w drukarce do etykiet.
Moderator digitallord
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@programista15cm: to w takim razie nie ma sensu się za to brać, niech będzie tak jak jest, serio nie chce mi się podejmować walki bo to za dużo mnie kosztuje, liczyłem, że może są jakiś leki że stanę się uśmiechniętym ziomeczkiem który będzie chodził do pracy punktualnie i się z niej cieszył - bo tak wygląda to u moich współpracowników - co mnie strasznie dziwi@programista15cm: jakby to było takie proste z tą przyczyną to tak, chętnie poznam ale skoro na paru spotkaniach nic z tego nie wyszło tylko znów opowiadałem o szkole podstawowej tej pani to doszedłem do wniosku że nic z tego nie wynikniea przyczyny może nie ma bo nigdy mi się uczyć nie chciało. Sciągi, gotowce i kombinowanie - tak minęły mi lata szkolne i studenckie@kamillosbombos: Prace zmieniam bo jej nie lubię, szukałem takiej w której nikt nie będzie ode mnie niczego na poważnie wymagał. Po pracując w it czułem się jak jakiś śmieć mimo, że zarabiałem i ze zarobki były jeszcze większe na wyciągnięcie ręki. Ale mi się nie chciało. Bo trzeba tyrać, bo trzeba się skupić. A ja wolę bąki zbijać. I decyzja aby odejść z it do dziś uwazam za najlepszą. Niedobrze mi jak pomyślę że i tak tyle wytrzymałem. Czułem się jakbym na siłę wsadzał rękę w ogień. A czy bym zarabiał 5, 10 czy 25tys zł nie robiło mi różnicy. I serio robiąc na magazynie łatwiej mi było zacisnąć zęby, włączyć tą muzykę na uszach i te 8h powtarzać te czynności niż siedzieć nad jakimś kodem i główkować. Ale to było straszne jak teraz myśle.
Moderator digitallord
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clvy5we6o008t0md08ywvchiq

Dodane: 8 maja 2024 - 20:37:37
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu