Wiem, że nie ma sensu tego pisać i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jaki będzie odbiór postu, ale i tak napiszę ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mężczyźni, zwłaszcza na wykopie, krytykują kobiety za wysokie wymagania co do wyglądu, ale czy te wymagania w rzeczywistości naprawdę są takie wyśrubowane? Kobiety - nawet jeśli są bardziej wybredne „na pierwszy rzut oka” - są w stanie zakochać się w mężczyźnie wyglądającym przeciętnie i czuć do niego autentyczne pożądanie. Przekonanie o nierealnych wymaganiach bab wynika z opierania się na statystykach (i doświadczeniach) z aplikacji randkowych. A w życiu jest tak, że jeśli kobieta polubi mężczyznę jako osobę, to zacznie idealizować jego wygląd. Oczywiście nie działa to za każdym razem, ale jednak początki większości związków tak właśnie wyglądały: najpierw sympatia, później pociąg fizyczny. Dlatego dla mężczyzn korzystniejsze jest poznawanie kobiet w realu i to najlepiej w warunkach niewymuszonych interakcji (szkoła, studia, praca, grupa zainteresowań itd.). Nie dziwcie się, że z pozoru kobiety są wybredne. Jeśli pokażecie babom zdjęcie jakiegoś losowego chłopa, to jest duża szansa, że werdykt będzie: meh, nic specjalnego/nie w moim typie. Reakcja mogłaby być zupełnie inna, gdyby te same panie znały i lubiły tego człowieka. Wiele z nas ma tak, że musi najpierw ocenić mężczyznę jako osobę (charakter, sposób bycia), żeby wiedzieć, czy jest on dla nas atrakcyjny. Ktoś może nie wydawać się w naszym typie, a po jego lepszym poznaniu następuje diametralna zmiana i tracimy dla niego głowę, bo okazuje się świetnym rozmówcą, kompanem, pozytywną osobą itp. Nie stanie się to natomiast w warunkach tinderowych, bo babki mają tam ogromny wybór i oceniają po zdjęciach, gdyż niczego innego poza wyglądem nie mogą zweryfikować podczas swipe'owania.Zdaję sobie sprawę z tego, że istnieją typiarki, które jadą przez pół polski do przystojniaka albo takie, które nagrywają Tiktoki o tym, że facet musi być taki i owaki oraz mieć to i tamto. Na szczęście jednak nie wszystkie kobiety takie są. Normalne nie atencjonują się w internecie i nie tworzą treści pod nabijanie zasięgów. Często też unikają aplikacji randkowych ze względu na renomę takich rozwiązań (np. Tinder kojarzony z umawianiem się na seks, botami, eksperymentami społecznymi itd). Jestem świadoma również tego, że znalezienie partnerki nie jest łatwe i to zazwyczaj od mężczyzny oczekuje się bycia stroną inicjującą. A jeśli facet nie jest zbyt otwarty, towarzyski i nie ma otoczeniu wielu kobiet, to poszukiwania stają się jeszcze trudniejsze. Czy neguję blackpilla? Nie. Jeśli mężczyzna doznał wielokrotnego odrzucenia przez kobiety, zwłaszcza w „naturalnym środowisku”, o którym pisałam (szkoła, praca itp.), to zrozumiałe jest, że rośnie w nim frustracja, niechęć i w końcu rezygnuje z prób znalezienia drugiej połówki. Mam natomiast wrażenie, że na wykopie (i generalnie w manosferze) coraz bardziej powszechne staje się przekonanie o tym, że teraz to i przeciętny mężczyzna to przegryw. A taki przekaz może zniechęcić normalnych gości, którym niczego nie brakuje, do tego, żeby w ogóle podejmować jakieś próby randkowania, kiedy to wcale nie lepsze od nich chłopy są w związkach (i to takich z miłości, nie dla korzyści). Co właściwie chcę przekazać? Chyba to, że „it's not over” dla wielu z was, zwłaszcza tych młodych. I że nie każda laska to zblazowana Julka marząca o mokebe, łobuzie czy Chadzie. W większości kobiety chcą po prostu dobrego partnera, z którym będą mogły iść przez życie. Ale i tak mi nie uwierzycie ( ͡° ʖ̯ ͡°) Pozdrawiam te dwie osoby, które przeczytały całość! #logikarozowychpaskow #zwiazki #tfwnogf #przemysleniazdupy

