Jestem testerem w sporym projekcie. W zespole byłem ja i drugi tester, dogadujemy się, lubimy, robimy dobrą robotę. Od roku pracuje z nami nowa osoba która miała niby pomagać. Początki jak to wiadomo - induction itp więc miał luz. Jednak minął już rok odkąd zaczął pracować a jak się opieprzał, tak się opieprza i pożytku z niego nie dostrzegamy w ogóle. Taski, które nam zajmują 2h on potrafi robić przez dzień i w razie czego tłumaczyć się 'problemami z internetem' My pracujemy na stałym, stabilnym poziomie. On robi 30 procent tego. Potrafi cały dzień nie mieć żadnego progressu, nie ruszyć taska żeby następnego dnia z rana dodać od czapy 8 komentarzy bo 'wczoraj zapomniał ale cały dzień na tym pracował'. Zawsze wychodziłem z założenia, że każdy pracuje jak chce ale trochę mnie ta sytuacja denerwuje. Ja i drugi tester robimy dobrą, stabilną robotę i mamy wrażenie, że trzeci to wykorzystuje bo wciąz staramy się wszystko dowieźć, tylko głównie naszym wysiłkiem. Co gorsza, z racji tego, że oficjalnie mamy trzech testerów dostajemy więcej roboty. Może i nazwiecie mnie służbistą ale przekazałem te uwagi naszemu line managerowi który problem dostrzegł i niby pogadał . Leser się poprawił na kilka dni, manager zadowolony, a ten znowu zaczął lecieć w uja tylko to lepiej ukrywać. Line manager bardziej skupia się na dewelperach i inych rzeczach więc na co dzień tego aż tak nie widzi. Zgłosiliśmy znowu, sytuacja tak samo przebiegła. Myślę nad eskalacją tego wyżej do 'engineering managera' (czyli szefa mojego line managera) . Jestem kapusiem i przesadzam czy jednak mam rację? Gdyby nie fakt, że my obrywamy po tyłku to bym olał ale jego kombinatorstwo odbija się na nas. Co innego można zrobić ?#pracait #pracawit #pracbaza #programista15k #pytanie #pracujzwykopem

