Cześć mirkiOP here z tego wpisuMinęły 2 tygodnie od czasu gdy różowa napisała żebym przyjechał po rzeczy i oddać klucze. Do dziś nie jestem w stanie uwierzyć co tam się wtedy wydarzyło. Po prostu to do mnie nie dociera.Najpierw chciała żebym był na 17, później napisała że jednak na 19. Przyjechałem nawet przed czasem. Chwilę mi zajęło uświadomienie sobie że ten ostatni raz jestem przed jej mieszkaniem, że kilka metrów dalej pod garażami 3 lata temu dałem jej bukiet kwiatów, poprosiłem o to czy będzie ze mną chodzić i się zgodziła, a ja byłem wtedy najszczęśliwszy na świecie.Poszedłem do mieszkania, pudło z rzeczami już stało w przedpokoju, ona była zimna jak lodówka, co chwilę tylko z kimś pisała na telefonie. Wziąłem pudło, ona otwierała mi drzwi i poszliśmy pod moje auto. Pytałem czy chociaż pogadamy przy herbacie, albo chwilę się przejdziemy żeby to jakoś podsumować, ale na obie propozycje odpowiedź była: "NIE!".Zaczęło się wbijanie szpil:Zaczęła mi opowiadać jaką teraz jest towarzyską i osobą, jak uwielbia swoją nową pracę, że zawsze taka była, ale przeze mnie to straciła. Jakoś nigdy nie byłem przeciwny jej grupowym wyjściom z pracy na piwo. Raz czekałem na nią w aucie 4 godziny(spałem wtedy) bo nie chciałem wchodzić przepocony do jej znajomych, a byłem po całym dniu pracy na upale. Jej koledzy i koleżanki stwierdzili "że musi Cię bardzo ten chłopak kochać skoro tyle czekał" i kurde kochał mimo że krzywdziła.Mówiła mi jak płakała bo po tygodniu odkąd zerwałem wysłałem jej kropkę, jakiegoś mema, i pytanie kiedy mogę przyjechać po rzeczy i klucze i żebym się spytał nazwijmy roboczo Seby(gość od niej z pracy) w jakim stanie była.I że Seba coś tam... zapytałem dlaczego typ którego zna miesiąc dowiaduje się o takich rzeczach od niej? Czy ona z nim jest? Bo on zerwał ze swoją kolorową borderką jakiś tydzień wcześniej niż ja z nią.No i różowa mówi że tak, że jest z Sebą - po dwóch tygodniach od zerwania.I że mimo że on jest 10 lat ode mnie młodszy(od nie j 3) to jest tak bardzo ogarnięty, i daje jej to czego ja nie dawałem - szacunek, wsparcie emocjonalne i nie pamiętam co tam jeszcze. Że ona nie ma bordera bo z nim od dwóch tygodni jest i żadnej akcji z agresją nie miała, więc to ze mną było coś nie tak.No zamurowało mnie... różowa jeszcze spytała czy chcę mu coś powiedzieć bo siedzi u nie j w pokoju. Nie mogłem uwierzyć i aż poszedłem popatrzyć. Ona wzięła gaz pieprzowy i zaczęła mi grozić że jak coś odwalę i dotknę Seby to dostanę gazem. Powiedziałem mu tylko "ty kurwo jebana" i wyszedłem, byłem w totalnym szoku. Ja nigdy na niej ręki nie podniosłem w przeciwieństwie do jej byłego na którego miała ten gaz. Setki razy lała mnie ona, łącznie z rzucaniem przedmiotami, czy nawalaniem kijem od mopa, butelką, czy innym przedmiotem w zasięgu, ale nigdy nie dałem się sprowokować. Nawet jak rozcięła mi łuk brwiowy kamieniem, i złamała ścianę zatoki butem zimowym kopiąc mnie po twarzy jak ją trzymałem żeby nie poszła się zabić zimą w nocy do rzeki. W krytycznych sytuacjach gdy blokowała wyjście z pokoju po prostu ją ściskałem żeby przestała bić. Wyrywałem i łamałem jej żyletki gdy się cięła.Po prostu nie dociera do mnie jak osoba która podobno mnie kochała i przecież też to setki razy okazywała nagle weszła w taki stan dewaluacji mojej osoby. Wcześniej te jej ataki mimo wszystko były motywowane tym abym nie odchodził(mimo że nie chciałem odchodzić, tylko ochłonąć po kolejnych słowach i wyzwiskach od niej które nie powinny nigdy paść i wyjść na chwilę)Niby wiem skąd wynika ten skok różowej do niego - prosty mechanizm. Border czuje i cierpi 100x bardziej niż przeciętny człowiek, więc znalazła szybki zamiennik, aby nie być ze swoimi myślami sama. Rozwala mnie też to jak u nich działa mechanizm projekcji - przypisywanie swoich wad innym. Tyle razy mi mówiła że jak się rozstaniemy to ja pójdę do pierwszej lepszej która tylko n mnie spojrzy... o ironio.Ten Seba z jej pracy wygląda jak uciekinier z ruskiego domu dziecka, niemal identycznie jak jaś kapela, jest chudy, wydziarany i jeszcze ma tunele w uszach. W głowie równie nasrane jak u jasia - jakiś ekolog-feminista-homokomando patrząc na to co wrzuca na facebooka. Znajomi to typowa sojowa lewica: alkohol, fajki, marihuanen i kryształ. Jeden bardziej alternatywny od drugiego, a ta alternatywność mierzona jest ilością tatuaży i kolczyków na ryju i ostrzegawczym kolorem włosów.W jakie ona środowisko poleciała to nie mogę uwierzyć. Sama mimo zaburzenia wygląda bardzo ładnie, normalnie. Nie ma tatuaży, kolczyków na twarzy czy kolorowych włosów, ubiera się skromnie. Wiem że w narkotyki też nie pójdzie. Jest mi jej zwyczajnie szkoda, ale innej drogi nie było - musiałem to skończyć.Ze mną co weekend były gdzieś wypady. To w góry, na zamki(bo lubiła), nad wodę, to na rower, to na miejsce gdzie uprawiam moje hobby i ją w nie wciągnąłem, i mieliśmy tam z różową dodatkową pracę na weekendy, gdzie wszyscy ją polubili, i ona tam tez lubiła jeździć, czy wyjazdy do rodziny jej czy mojej.Tamtego egzemplarza będzie się nawet wstydziła ojcu na wsi pokazać. Poza tym sama chyba go będzie musiała wozić bo taki wielkomiejski eko-aktywista to raczej samochodu nie posiada.Z atrakcji zostaje jej cotygodniowa najebka u Seby na kwadracie w oparach marychy i papierosów przy seansie fame mma Ja byłem pogardzany z tego powodu że mieszkam z rodzicami w domu na wsi. Będąc z nią odmawiałem sobie bardzo wiele i zbierałem jak szalony na wkład własny żeby nie siedzieć na wynajmie jak ci "ogarnięci" z wielkiego miasta co płacą 60-70% swojej pensji na janusza właściciela. Kilka dni temu znalazłem blisko pracy mieszkanie 55m2 na obrzeżach Krakowa i jestem w trakcie załatwiania formalności z kredytem. Teraz już nie musiałem brać jej zdania pod uwagę. Z nią z wiadomych względów kredytu obawiałem się wziąć. Każde mieszkanie jakie z nią oglądałem było z tego powodu złe bo byłoby na mnie. Nawet usłyszałem że "ceny są tylko wymówką żebym się nie wyprowadził"Gdyby było normalnie to dawno bym się jej oświadczył i za te kasę co mam na wkład własny zrobilibyśmy wesele, a później wynajem do czasu nazbierania razem na wkład, no ale niestety nie udało jej się poukładać w głowie.Te wszystkie dobre wspomnienia - randki, pikniki na łące z piccolo, góry, morze,rowery,grille pod mostem, wspólne przygody, escaperoomy, wspólna nauka tańca, gotowanie, imprezy, spotkania ze znajomymi. Wszystko rozwaliła niczym domek z kart, i kolejny raz nieporadnie buduje od nowa z kimś innymCzytałem tak wiele o #borderline kupiłem nawet książkę jak żyć z taką osobą. Chciałem z nią chodzić na terapię par. Gdy potrzebowała to i z nią do psychologa szedłem i na prywatne wizyty u jej terapeuty bym dał, ale nie chciała - bo i tak chodziła na NFZ... do czasu aż zamknęli ośrodek. Teraz twierdzi że nic jej nie jest i te wszystkie jej odpały były przeze mnie, że zawsze trafia na zjebów - ja byłem jej 7 zjebem, i ze wszystkich zjebów wytrzymałem najdłużej.Jestem kolejnym debilem-białorycerzem który myślał że mocą swej miłości odmieni osobę z borderem. W jak wielkim błędzie byłem. Finał był wiadomy i znany od początku, ale cały czas się łudziłem że to piekło kiedyś minie i że będzie taka jak jest gdy było dobrze. Że przyjdzie się przytulić, sprzeda znienacka całusa, wskoczy mi na ręce gdy dłużej mnie nie widziała, będzie jeździć na mnie "na barana" między kuchnią a pokojem, czy będzie mi śpiewać piosenki z bajek.Mogę sobie teraz tylko piosenkę Linkin Park "In the End" puszczać w pętli... bo tak bardzo próbowałem#zwiazki #przemoc #rozstanie #borderline #zalesie #psychologia #przegryw

