Zostałem oszukany przez bliską osobę z rodziny, której pomogłem. W wyniku tego straciłem ponad 120k, z czego sama ta osoba okradła mnie na 50k i do tego przez wciągnięcie w swoje machlojki skończę z wyrokiem w zawieszeniu. Deklaracje zwrotu, zamieniły się w ciągle przesuwane terminy z wymówkami, że nie ma i odda jak będzie miał. W międzyczasie zmienił samochód, jeździ na drogie wycieczki i oddaje się drogim rozrywkom. Po którymś upomnieniu o pieniądze przestał odpowiadać i zablokował mój numer. Minęły ponad 3 lata, zwrotu nie ma. Nadal prowadzi hulaszczy tryb życia, ale oficjalnie na papierze nie posiada żadnego majątku. Nie da się z tym iść do sądu. Ta cała sytuacja siedzi mi na bani odbijając się na zdrowiu psychicznym i fizycznym. Czuję, że stopuje mnie też pójściem życiowo na przód. Dodam, że bardzo dobrze zarabiam i mimo, że są to stosunkowo duże pieniądze to nie odmienią mojego życia. Pytanie do osób doświadczonych życiowo, które miały podobne "konflikty" rodzinne - trzymać to w sobie i szukać szansy na vendettę czy może lepiej odciąć się po prostu od rodziny, zapomnieć i iść swoją drogą dla dobra swojego zdrowia i możliwych konsekwencji związanych z dalszym szarpaniem się z oszustem? #zalesie #relacje #zdrowie #rodzina

