Hej,Potrzebuję boosta, bo widzę, że w związku dzieje mi się gorzej i muszę reagować. Otóż po narodzinach dziecka, które jest cudowne nasza relacja po trochu zaczyna się sypać. Ale do rzeczy. Żona poświęca się dziecku. Super i chwala jej za to. Ja również się angażuję i to mocno - po pracy biegiem na chatę bawić się z bobo - ona wtedy ogarnia obiad i sprawunki. Jednak ja już w ciąży stałem się "kurem domowym". Wiecie - sprawy domowe były i mimo wszystko dalej są (choć coraz mniej) w moich rękach. Dochodzi do tego, że wszystko robię źle i od tego babulenia serio zaczynam robić głupoty. Zaczynam tłuc rzeczy przypadkiem. Zaczynam zapominać wielu rzeczy. Ale serio jest tak, że gdzie się nie obejrzy to znajdzie coś na mnie - a to pranie wisi za blisko mopa do podłogi, a to w zlewie za dużo resztek a to coś źle leży a to nie domyte i tak w koło. Często na mnie krzyczy/podnosi głos i coraz mniej szacunku w jej tonie. Nie reaguje teź na standardowe upominanie, ja nigdy nie wybucham zawsze mówię spokojnie, stanowczo i nigdy nie przepraszam za takie bzdury a to i tak się nasila. Mam wrażenie, że samo wykonywanie "babskich" czynności mnie deprecjonuje w jej oczach, że gubię męskość. W pracy też to wyłazi, dostałem odmowę podwyżki, nie mam więc motywacji cisnąć, podwyżki nie ma od 2022, gdzie inflacja pożarła mi 30% i moja pensja 4800 na rękę jest nic nie warta. Nie wiem co zrobić. Myślę, że powinienem odnieść jakiś sukces bo obecnie idę na przegrywa. Na CV nie ma odzewu, w raportach pracuj wymagania finansowe 5-7k netto stawiają mnie w mniejszości, w domu fajtłapa - dziś stłukłem miseczkę - ile czasu gęgała a było to moje gapiostwo, które mi się nie zdarzało wcześniej. Poratujcie pomysłami. Chcę wspierać, bo nie chcę w domu matki polki, ale to nie działa dobrze na relacje damsko-męską. Rośnie mi pipa na czole i ja to czuje, przestaje być tam mężczyzną, tylko jestem jakąś łajzą-popierdółką, przeszkadza mi to. #rozowepaski #zwiazki #logikarozowychpaskow #redpill

