Pieprzę, jak ja nie znoszę tych lotów z #emigracja w #uk z powrotem do "domu" (cokolwiek to oznacza), albo w drugą stronę. Pieprzony Ryan Air welcome to. Jeszcze nie jestem w Polsce, a czuję się jakbym już nie był w UK. Niby trzeba się spakować i tak dalej, ale nie ma co się spieszyć. Po tylu latach wszystko przecież masz obcykane. No ale jednak trzeba się spakować. Lot albo wcześniej rano, albo późną nocą. Podróż na lotnisko / z lotniska ze znajomym taksówkarzem. Za oknem oczywiście ciemno. Z jednej strony wszystko bardzo dobrze znam, z drugiej wszystko takie tymczasowe. Przez problemy ze zdrowiem, którym angielski NHS oczywiście nie podołał, często jestem teraz w Polsce i często muszę przez to przechodzić.A najgorsze, że ani tutaj, ani tam nie czuję się u siebie. Jestem obcy. Nie mam przyjaciół. Nie mam żadnego punktu zaczepienia. Jestem cholernie samotny.#samotnosc

