Nie przebierając w słowach, jestem ulanym świniakiem będącym na granicy nadwagi a I stopnia otyłości.Kilka razy podchodziłem do odchudzania, raz udało mi się zejść na granicę pomiędzy nadwagą a wagą prawidłową, jednak wróciłem tu, gdzie jestem teraz. A powód tego jest prosty: nie potrafię zmienić swoich przyzwyczajeń żywieniowych.Kiedy jem to co teraz (czyli niekoniecznie dużo słodyczy, czy tłuszczu, a po prostu dużo), to nie potrafię skończyć na małej porcji, a smakuje mi to, więc biorę duże porcje.Kiedy starałem się zmienić dietę na taką zawierającą więcej warzyw i ogólnie zdrowszą, to mi to po prostu nie smakuje. I to do tego stopnia, że zwyczajnie nie przechodzi mi to przez gardło. Sprawdzałem wiele różnych przepisów, ale za każdym razem, o ile pierwsze kilka razy potrafię się do tego zmusić (oczywiście nie dzień po dniu), o tyle w pewnym momencie mam po prostu odruch wymiotny jak to widzę.Jak do tego podejść? Jak zacząć jeść zdrowiej, ale nie zmuszać się do tego? Pytanie do osób w mojej sytuacji i takich, którzy mają to za sobą, jak wy to zrobiliście?#odchudzanie #odzywianie #chudnijzwykopem #redukcja #dieta #zywienie

