Cześć, zastanawiam się czy ktoś ma podobny problem do mojego i mógłby się podzielić przemyśleniami. A problem jest taki, że nie umiem żyć dla siebie. Jestem człowiekiem-kameleonem. W każdym swoim związku dostosowywałam się do faceta. Lubił jeździć na rowerze? Kupiłam rower i zasuwałam z nim. Grał w gry? Nauczyłam się wszystkich kombo w Takenie, żeby mu zaimponować. Biegacz imprezowicz? Rano w sobotę półmaraton, a wieczorem umierałam w przy barze w klubie. Teraz wyeskalowalo, bo związałam się z informatykiem i widzę, że zaczynam stawać się entuzjastą TypeScripta chociaż jeszcze rok temu broniłam magistra z biologii. Były takie momenty w życiu, że musiałam żyć sama ze sobą i to była męczarnia. Czuję, że definiuje mnie sposób w jaki widzi mnie parter, sama siebie nie lubię, nic nie sprawia mi przyjemności, kiedy zostaje sama najczesciej leżę i patrzę w sufit. Nie potrafię uchwycić momentu w którym to się zaczęło. Czy wiecie skąd bierze się podobne sp#{^*!~£nie? Ktoś tkwił w podobnym gownie i z niego wyszedł? #pytanie #zwiazki #jakzyc #rozowepaski #niebieskiepaski

